Cleofas Cleofas
116
BLOG

Polityczne Jarząbki nie tylko z PiS

Cleofas Cleofas Polityka Obserwuj notkę 1

 Nie odróżniam Dudy od Poręby (tzw. politycy z PiS), obydwaj spod jednego strychulca. Do ich postaci nie są potrzebne imiona własne. Do wspólnego dobra, do przestrzeni publicznej nie wnoszą niczego osobnego, ani oryginalnego.

 

Jeżeli dobro, to tylko ich (nie wyróżniających się Dudów i Porębów). O czymkolwiek by nie powiedzieli, jest krzywe, pokrętne, wbrew logice, aby uzasadnić prezesa.

 

A prezes tradycyjnie: Polaka utopiłby w łyżce wody. Jeden Polak jedzie do Watykanu, prezes via media donosi, że jest on szkodnikiem na rzecz chrześcijaństwa. Emigranci zawsze mogą liczyć na rodaka, który doniesie, opluje przed obcym, zwierzchnikiem. Rodakowi nie może się udać.

 

Prezes zarabia wielokrotność średniej krajowej, jak na posła przystało, ochraniany jest lepiej niż ktokolwiek w kraju za roczną kwotę 1,8 mln zł, musi się zapożyczyć na opiekę dla umierającej matki.

 

I ten Duda, czy też Poręba, tłumaczy u Konrada Piaseckiego w „Kotrwywiadzie”: wina Tuska.

 

Ba, taką wywodzi oryginalną myśl: „rządzi partia miłości, a trzeba się zadłużać, zapewniając chorej matce godne umieranie”.

 

Prezes przynajmniej zapewnił chorej matce godne umieranie.

 

Takie melodramatyczne przesłanie tego Poręby, czy też Dudy. W takim razie ile matek niegodnie umarło?

 

Zdaje się, że z pożyczką prezesa szło o zupełnie, co innego, prawda? Nie o żadne umieranie, tylko kto prezesowi pożyczył, na jakich warunkach, etc. Jak pisał wybitny poeta (mój niegdyś ulubiony starszy kolega) Julian Kornhauser: „Odłóż matkę, durniu”.

 

I takich nieoryginalnych tzw. polityków mamy. Po co utrzymuje ich budżet, gdy Poręba bądź Duda potrafią tylko mówić o godnym umieraniu matki prezesa.

 

Taka jej kolej losu. To sprawa prezesa, a nie moja sprawa, tak jak śmierć mojej matki nie jest sprawą prezesa. Wystarczy tych Jarząbków w polityce.

 

Jarząbków Dudów, Jarząbków Porębów.

 

Choć ci dwaj tzw. politycy nie dorastają prawdziwemu Jarząbkowi w PiS, Wojciechowskiemu, temu, który przeszedł z partii Witosa.

 

Co to za ludzie w sferze publicznej, bez żadnego własnego rysu charakterologicznego, bez żadnych osiągnięć w życiu zawodowym, intelektualnym i jakim tam.

 

Nie potrafią składnych myśli własnych wyprodukować, czegokolwiek ciut oryginalnego, tylko walić czołem do czerwoności i rękę całować. Pomyliły im się sfery, w której można zarobić na „godne” życie, bądź umieranie.

 

Czy już tylko takich niczym nie wyróżniających się tzw. polityków mamy, czy dziennikarze muszą ich zapraszać do mikrofonów, aby wyprodukowali brednie, jak ów Jarząbek Poręba, bądź Jarząbek Duda?

Cleofas
O mnie Cleofas

To - to już lekka przesada.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka