Dziwię się Jarosławowi Kaczyńskiemu, że tak łatwo odpuścił z powodzią. Że nie doszło do kataklizmu? – i co z tego.
Po co prezes tyle jeździł po kraju, taki kilometraż nabijał, aby tę parę groszy ściągnąć z kasy sejmowej?
Prezesie zawodzisz. Tyle roboty w dym? Taki sztab ludzi na darmo pracował? Taki Adam Hofman pięknie wywijał językiem i nogami, jak wychwyciły kamery. Przypominał mi tego ostatniego w szeregu z gangu Olsena, co to podskakuje, by iść krok w krok z Egonem. Nawet tak samo w pałąk ma zgięte plecy.
Rozumiem, że trudno było wiercić dziurki w wałach. Ech, te stare czasy, gdy media nie śledziły każdego gestu. Wtedy było łatwiej, dlatego dzisiaj głowa w cenie.
Prezesie, służby medialne w PiS zawodzą. Który to robi wyciąg z prasy, który to nie doczytał, że powódź w Serbii, ba – istny potop – który pobratymcom Słowianom się zdarzył, dlatego nas ominął.
Podobno są na to dowody naukowe. Ta powódź miała przyjść do nas. Miała uderzyć w rodaków i zalać kawał kraju.
I to jest wiadomość. Trzeba ją uderzać w Tuska. Popatrzcie na Serbię, nam miało tak się zdarzyć. I – wina Tuska.
Jak to zrobił Tusk, że nieszczęście powodziowe wstrzymał. Do Polski nie dotarło i z takim impetem uderzyło na Bałkanach.
Nie wierzę w cuda i skutek wizyty w Watykanie premiera. Wszak to „wróg chrześcijaństwa”, natura takiego wroga nie słucha. To musiały być jakieś inne nieczyste konszachty.
I w tym prezesie trzeba szukać winy Tuska, który w pewnej części – w tej, która nie dotarła do Polski – ponosi odpowiedzialność za kataklizm w Serbii.
Gdyby opady dotarły do Polski, jak przewidywali synoptycy, nie zatrzymałyby się na Bałkanach i tam nie urządziłyby gehenny, tylko u nas.
Tym samym można śmiało wskazać, miało być w Polsce jak w Serbii.
Nieszczęście wzięli na siebie Serbowie, a my psim swędem tego uniknęliśmy.
Za Serbię winę ponosi częściowo Tusk. A jak już nastanie IV RP Smoleńska w areszcie wydobywczym trzeba będzie z premiera (przepraszam: wtedy będzie: byłego premiera) wydobyć, jak on to załatwił z aurą? Jaki to ma układ pogodowy? Bo przecież nie z Franciszkiem.
Tak czy siak, wina Tuska. I tak prezes Kaczyński powinien rozegrać tę kwestię w końcówce kampanii wyborczej. Zapowiadało się na fajne nieszczęście i znowu nie wyszło.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)