Donald Tusk jako polityk zasługuje na przymiotnik/przydomek Żelazny bądź Wielki. Padł remis ze wskazaniem, który jakiś czas temu, wydawał się niemożliwy. Gdyby PO miało jeszcze jednego Tuska, byłaby to partia nie do zastąpienia w rządzeniu.
A PiS – cóż! Czy Jarosław Kaczyński po kolejnej porażce odejdzie? Nie, bo PiS się rozpadnie, wyparuje. Partia bez żadnych osobowości.
Dzisiaj miałem nieszczęście głosować w tym samym lokalu, co Ryszard Czarnecki (ponoć siła „intelektualna” tej partii). Przez chwilę zrobiłem piramidkę z dłoni i przysłuchiwałem się, co mówił do sitka TV. Mogę napisać: ktoś taki nie powinien zostać politykiem. Błyskotliwość żenująca.
Mimo wszystko twierdzę, iż polska polityka buksuje. Nie może być tak, iż Tusk – mimo niewątpliwej wielkości – nie ma z kim w kraju przegrać.
Nie może być tak, że wieczny przegrany blokuje scenę polityczną, w istocie nic nie mając do zaproponwania, oprócz populistycznych mantr, które nijak mają sie do rozumu. Piszę o Jarosławie Kaczyńskim.
Z wyborów wykluły się dwie przegrane postaci. Janusz Korwin-Mikke, który da w Brukseli niejeden program „artystyczno-muzyczny” i Janusz Palikot, który miał najlepsze kobiety w drużynie i przegrał w stylu Greka Zorby.
Chyba jestem pesymistą, bo stawiałem 33:32 dla PiS. I boję się, że PO osiądzie na możliwościach Tuska, a przecież kilku młodych widać w drugim, trzecim szeregu. O Kaczyńskiego się nie boję, w najbliższych dniach puszczą mu nerwy, bo jego Jarząbki wymyślą jakieś serwery na Księżycu (tandetni twórcy s-f).


Komentarze
Pokaż komentarze (15)