Dzień po wizycie prezydenta USA Baracka Obamy, a w obozie opozycji w dalszym ciągu dezorganizacja (w historii Polski takiej opozycji nie było i zapewniam, nigdy nie będzie).
Najważniejszy polityk na świecie w Polsce, a Jarosław Kaczyński zaniemógł. No, choroba nie wybiera.
Zwłaszcza, że prezes był eksploatowany w eurokampanii, a ma już swoje lata, wygląd także, zaś sportu nie uprawia, jak Donald Tusk, który od czasu do czasu biega na długich dystansach.
Tusk jednak to premier i trudno sobie wybobrazić, aby nie rządził, albo nie przyjmował Obamy.
Ale co z prezesem?
Wszak się nie dowiedzieliśmy tego wprost, ani z ust Hofmana, ani Brodzińskiego, ani kogokolwiek. Dochodzą sprzeczne informacje.
Nie jestem zdziwony, bo znam aksjologię tej partii (wykładnię: nikt nam nie wmówi, że białe jest białe…etc.).
Kaczyński ma swoje lata. Standard europejski po tylu przerżniętych wyborach powinien go wyautować z polityki.
Może przyjazd Obamy to ten momemt. Kaczyński odchodzi i udaje się na zasłużoną emeryturę na Żoliborz.
Chyba tak. W tej partii niemocy intelektualnej treści o zdrowiu przywódcy są skrzętnie ukrywane, a komunikaty zaprzeczają sobie.
Brudziński: (Czy to była alergia?) „Panie redaktorze, to są osobiste kwestie, dajmy spokój… Na pewno nic na tyle poważnego, by teraz zbyt wiele uwagi i czasu temu poświęcać…”
Wspaniały, komunikatywny język, prawda?
Lecz to intelektualista PiS (bez ironii).
Ryszard Czarnecki (znawca Talleyranda – poważnie): „Był i przedwczoraj, i wczoraj w szpitalu. Dzisiaj, kiedy rozmawiamy, w nim jest i będzie w nim jutro”.
Kto mówi prawdę (podstawowe słowo dla aksjologii PiS)?
Wygląda mi na poważnę sprawę. Kaczyński nie dba o siebie. Bez Kaczyńskiego PiS nie istnieje. Czyżby to już koniec zamętu w kraju?
Inaczej tego nie można wytłumaczyć. Najważniejszy światowy polityk w dom, a prezesa ani widu, ani słychu.
Pomroczność jasna PiS. To, że poważna to sprawa świadczą także słowa Krzysztofa Szczerskiego, który dzień po wizycie Obamy powiedział: „Najważniejsze jest to, że prezydent Obama powtórzył słowa Lecha Kaczyńskiego z Tbilisi”. Zwykle to mówi prezes Kaczyński w jednej z nabradziej znanych swoich fraz „Ja i mój brat Lech”. Tym razem nie powiedział tego Obamie.
Coś wisi w powietrzu, coś jest na rzeczy, że politycy PiS chachmęcą w sprawie zdrowia prezesa.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)