Mariuszowi Kamińskiemu psim swędem udało się ocalić bezkarność, więc Jarosław Kaczyński przystąpił do pustego przejazdu politycznego. Do polityki uprawianej przez niego od zawsze, jeżeli nie jest zajęty ściganiem establismentu.
Nie wiem, jak definiuje się elitę, np. od jakiej wysokości opłaty za ochronę osobistą?
Co wniósł Kaczyński do życia politycznego, oprócz brutalności retorycznej, zgnojenia języka polskiego, nie wiem. Pamiętam jego IV RP, Polskę na miarę kabaretu w remizie i jego brata Lecha, polityka tego samego autoramentu.
Prawdopodobnie dzisiaj Jarosława K. nie byłoby w polityce, bo niewielkie ma o niej pojęcie. Paradoksalnie uratowała go katastrofa smoleńska, która jest głównym narzędziem obecności tego średnio inteligentnego polityka. A Mariusz Kamiński – cóż – czego się dotknął, spaprał.
Nie jestem także najlepszego zdania o Aleksandrze Kwaśniewskim, przynajmniej jednak nie zepsuł naszej wolności, o co można było się obawiać w latach 90.
Kaczyński złożył wniosek o komisję śledczą ws. majątku Kwaśniewskich. A tak naprawdę wniosek dotyczy w dużej części Donalda Tuska.
Niedługo medialnie pohasa Kaczyński ku uciesze gawiedzi. Gdyby miał ciut honoru, ustapiłby młodszym. Zresztą klasa polityczna musi być przeorana i to do ostatniej skiby.
I naprawdę musi być nowoczesna, zachodnia. Nawet zauważył to prezes PiS, sam jednak klasyfikuje się w standardowości daleko na wschodzie. Nawet w swojej sturczonej metaforyce.
Życie publiczne przez polityków musi być silnie przepracowane, ale bez takich nieudacznych osobowości, jak Kaczyński, który nawet pojęcie tradycji pojmuje tak anachronicznie, iż może kojarzyć się tylko ze skansenem (potocznie, a nie etnologicznie).
Wszak nie może być tak, że część medialnych wiadomości to gotowe skecze kabaretowe. A ten z komisją śledczą do takich należy.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)