Zjednoczenie prawicy – czy nie brzmi to jak oksymoron?
Z kim PiS miałoby się jednoczyć? PiS może tylko dookoptować, albo wchłonąć. Następnie przetrawić – i po tym procesie odżywczym dla partii, podjąć ostateczny akt. Ale jego struktura jest niezbyt przyjemna dla jednej ze stron „jednoczących”.
Tego zdaje się nie rozumieć Jarosław Gowin. Powinno jednak dotrzeć to do ludzi z dawnego PJN, którzy są większością Polski Razem. Przerabiali z prezesem PiS różne medialne akty partyjne i wyszli, jak wyszli. Nie są w PiS. Podobnie będzie ze Zbigniewem Ziobrą i Solidarną Polską.
Kaczyński do zjednoczenia nie potrzebuje innych partyjek, wystarczy, że zjednoczy PiS ze sobą.
Prezes nieustannie jednoczy Prawo i Sprawiedliwość. Między dwoma wielkimi kwantyfikatorami Kaczyński jest spójnikiem „i”, a w zasadzie kropką nad i.
Raz jest Prawo, raz Sprawiedliwość, zawsze jednak łączy je Kaczyński. Toczka Kaczyński, stempel.
Prezes jednoczy prawicę, bo tak chce, a jeżeli ktoś tego nie rozumie, droga wolna. Konwencja zjednoczeniowa prawicy zanim się odbyła, osiągnęła sukces.
Na konwencji pozostaje tylko to ogłosić. No i zaśpiewać hymn oraz zrobić fotki na tle biało-czerwonych barw.
Tak mi dopomóż Kaczyński – zapieją prawicowe media.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)