Rafał Ziemkiewicz ze swobodą antysalonowca rozprawia się z mitem, iż wojna jest zła.
A nieprawda „rzecze piórem antysalonowym” autor bestsellerów endeckich na łamach „Do Rzeczy”. Jak się wezmą za łby Kozaki z Tatarzynami, to jest Ruskie z Ukraińcami, to my powinniśmy dopingować, aby jak najdłużej się wyrzynali.
Póki rosyjski imperializm z ukraińskim nacjonalizmem angażuje się o ponad tysiąc kilometrów od naszej granicy to działa na naszą korzyść. Hurra! Rzezajcie się.
Z dialektyką nowoczesnego endeka Ziemkiewicz przywołuje inny przykład, jak to „ Polska zupełnie odpuściła sobie starania o przestrzeganie w przypadku mieszkających na Litwie Polaków” standardów mniejszości.
Co ma piernik do wiatraka, co ma Litwin do Ukraińca? A właśnie, że ma: „polska mniejszość na Litwie jest jawnie szykanowana, a w polityce zagranicznej Litwy trudno dostrzec jakikolwiek przejaw wdzięczności za wieloletnie polskie nadskakiwanie”.
Nie ma Litwa Krymu, ale ma Wilno. Wystarczy na sam początek rejon solecznicki. Nikt jeszcze nie wpadł na pomysł referendum? No, wiecie. A ze dwóch separatystów tam się nie znajdzie? Jeżeli nie, to Ziemkiewicz zrobi nabór w Warszawie.
Ziemkiewicz wyprzedza swoją epokę, bo oto zapowiada: „przyjdzie nam kiedyś współpracować z Rosją przeciwko najbliższym wschodnim sąsiadom, jeśli staną się nam wrodzy”.
Po Wilnie powinniśmy upomnieć się wreszcie o Lwów.
Powiało Dmowskim, Hallerem. Zachwiało Ziemkiewicza myślami nowoczesnego endeka, których subtelność dialektyczna może być porównana do dialektyki cepa.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)