Jarosław Kaczyński mimo obecności w przestrzeni publicznej od 1989 niczego się nie nauczył.
Nikt nie był i nie jest tak cierpliwy, jak on. Inni uzyskują sukcesy, ponoszą porażki. Kaczyński tkwi w tym samym miejscu, gdzie usadowił go Lech Wałęsa.
W miejscu ksenofobii, urażonych ambicji i pretensji, iż wszyscy są przeciw niemu.
W tym jest trwały jak 25-letnie mauzoleum, które może nosić tytuł: „Ja i mój brat”.
Jeden sukces odniósł prezes PiS w roku 2005, był to jednak tylko sukces wyborczy, bo IV RP była katastrofą, a prezydentura jego brata zakończyła się katastrofą smoleńską.
Gdyby Kaczyński był w miarę uczciwy, choć sytuujący się na innych pozycjach polityczno-ideowych niż np. Donald Tusk, przyznałby, że ma inny pomysł na Polskę, ale to Tusk osiagnął sukces.
Czyż nie jest podkreśleniem sukcesu awans na bardzo wysokie stanowisko w strukturach unijnych? Sukces Tuska, który jest sukcesem kraju.
Dlaczego Kaczyński temu zaprzecza? To świadczy o jego charakterze. Krytyczni rodacy zaanalizują tylko powierzchownie jego słowa, a na pewno poczują dreszcz wstrętu moralnego.
Nie wierzę, aby mogło być inaczej.
Wystarczy, że prezes PiS wystapi, a z miejsca urąga rozumowi. W twierdzy przy Nowogrodzkiej Kaczyński znowu ostrzelał innych swoją intelektualną amunicją:
„Nowy rząd Kopacz ma za cel wojnę z PiS”.
Ktokolwiek stanie naprzeciw Kaczyńskiego, chce z nim wojny. Polak, ktokolwiek obcy.
Dla Kaczyńskiego każdy jest wrogiem. Każdego stygmatyzuje. Walory politycznego rozumu prezesa PiS przerabialiśmy, gdy rządził. Walory intelektualne udostępnia codziennie, a są one małe, marne. Mogą zadowolić jego bezkrytyczne i bardzo marne kadry, jego elektorat utrzymywany w specyficznym stanie hibernacji ksenofobii. Piszę to z niejakim żalem, bo Kaczyński jest politykiem, który może rządzić.
Pod jego rządami kraj popadłby w ruiną, bo prezes jest dla Polski zagrożeniem, katastrofą.
Szkoda, prezes PiS zmarnował potencjał wielu ludzi.
Kaczyński będzie uciekał od debaty z Ewą Kopacz, jak uciekał od Tuska. W w otwartej konfrontacji z innym Polakiem, otwartym na idee, na ekspresję egzystencjalną, prezes PiS przegra. Jest z ksenofobii, jest z twierdzy przy Nowogrodzkiej, jest z przestrzeni, w której nie ma czym oddychać – i wcale nie jest to tylko metafora. Kaczyński przegra z premier Kopacz, już widać perspektywy jego porażki.
Kaczyński jest w tym samym miejscu od 1989 roku.


Komentarze
Pokaż komentarze (66)