W tak wrażliwym wyborczym okresie Platforma strzela sobie w kolano posadą w Orlenie dla Igora Ostachowicza. Może doradca Donalda Tuska zasługuje na nią, może się mu należy, może jest wielokroć lepszy od innych, ale to jest polityka, to jest demokracja.
To się przekłada na głosy w urnie wyborczej. Co to za tłumaczenie, że inni – szczególnie z PiS – tak samo Ostachowiczów nagradzali, uprawiali nepotyzm, włącznie z zatrudnianiem żon.
Jeżeli Ostachowicz jest taki dobry, to nie powinien mieć problemów ze znalezieniem posady u przedsiębiorców prywatnych.
PiS ma podobnych Ostachowiczów, więc jest pewne, że Ostachowicz z PiS Ostachowicza z Platformy rozprowadzi, jeżeli uznają, że trzeba.
Należy zadać inne pytanie: jaki jest lepszy czas niż ten obecny, tak wrażliwy?
Nie ma innych czasów. Wszystkie są wrażliwe, zwłaszcza, gdy Platforma może obsadzać.
Ilu takich fachowców Tuska zostało obsadzonych w Orlenach, KGMH i podobnych spółkach?
Minister skarbu Włodzimierz Karpiński ma ograniczony zbiór ludzi utalentowanych, kompetentnych. Czy mógł się powstrzymać przed tą medialną żenadą?
Posada dla Ostachowicza wygląda mi na wewnętrzną frondę w PO.
Czy Ewa Kopacz nie potrzebuje takiego PR-owca, jak Tusk. Zdaje się, że dużo bardziej.
Jeden Ostachowicz to dla Kopacz za mało. Więc co? Nie chciał pracować za marne pieniądze? Czy już jest zmęczony pompowaniem politycznych wielkości swoich postaci (nieliterackich, a politycznych)?
Jak to się dzieje, że gdy chodzi o pieniądze, zawsze dopatrujemy się zaprzaństwa, najgorszego?
Boję się o Ostachowicza, że na dłuższy czas jego nazwisko może stać się synonimem tego resentymentu.
Nieważne, że niesłusznie. Ważne, że jego nazwisko uzyska złe odium.
Wredna jest polityka, a polska w szczególności.


Komentarze
Pokaż komentarze (56)