Za Donalda Tuska Jarosław Kaczyński miał ciężkie życie. Te czasy będzie jednak wspominał, jako sielskie, anielskie.
Nabzdyczył się „winą Tuska”, uciekł przed debatę z premierem w kolejną alternatywę 4, ale Tuska nie ma, jest prezydentem UE. Wydawałoby się, że droga do władzy leży na ulicy.
Za Tuska Kaczyński popisał się jakimś niedokładnym cytatem „o zdradzonych o świcie”, z nieznajomością li to Herbert, a może Twardowski.
Było fajnie. Od pewnego czasu prezes miał prawo czuć „tupot białych mew”. Tup-tup-tup – niepokój damskich pantofelków. Już Elżbieta Bieńkowska raz, a dokładnie, pokazała mu, czym jest kobieta polityk z jajami. A przy tym z urodę. Była wicepremier, a obecnie komisarz KE, raczej politykiem nie była, to kobieta czynu.
Kaczyński wypowiadając się o niej w swoim niezłomnym perfidnym stylu, iż zostanie komisarzem, odczuwał ulgę, że to nie ona zostanie premierem.
Prezesowi PiS ulżyło, że Bieńkowskiej nie będzie w kraju, ale zapomniał, że w PO kobiet jest więcej.
Ewa Kopacz już dała mu do wiwatu „klątwą nienawiści”. Przez cały dzień zgraja rzeczników prezesa tłumaczyła w mediach, dlaczego prezes przydyrdał do Donalda Tuska i oddał należny mu hołd.
Ewa Kopacz w „Kropce nad i” Moniki Olejnik wskazała pozostałym abnegatom charakterologicznym, gdzie będzie ich miejsce w politycznym porządku.
Ot, choćby: „W kwestii moich predyspozycji moralnych, myślę, że mam je znacznie większe, aby mówić o tym, co się działo w Smoleńsku, niż ci, którzy szybko stamtąd wyjeżdżali, aby w Polsce uprawiać politykę”.
Antoni Macierewicz pęknie, jak owa parówka któregoś jego eksperta, albo puszka po red bullu. Jak w tej reklamówce jego logorea smoleńska wzleci w kosmos. Fiu-bziu.
A Kaczyński od zawsze tłucze te same frazy, nudne. Zaś jego rzecznicy reagują, jak Brudziński na Twitterze po programie w TVN24 „I co pani Ewunia ma Polakom do powiedzenia?”
Otóż ma do powiedzenia. Kaczyński zsiwiał w polityce, nic nie wniósł do dobra wspólnego – oprócz „klątwy nienawiści” – a wręcz przeciwnie, tyle zepsuł, ile innym przez pokolenia się nie uda.
Zaś tacy ludzie, jak Brudziński, który jest bezimienny jako polityk, zawsze pozostanie wulgarny i niechlujny w mowie, okazuje się, że także w piśmie na Twitterze.
Pani Ewunia pokaże wam, gdzie pieprz rośnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)