Leszek Miller przebiera nogami, chce koalicji z PO. Najsamprzód w samorządach, a następnie w rządzie.
Na co liczy Miller? Że zwycięży PiS. I ktoś będzie mu się ofiarował z koalicją.
To jest toast strzemienny szefa SLD. Ostatni dzwonek, knajpę będą zamykać. Całe życie u władzy. Albo się rządziło, albo na Wiejską łaziło.
Uzależnia. A wyleczyć się z tego przyzwyczajenia – za późno.
Jacek Protasiewicz (w „Rzeczpospolitej”) zaś straszy, że zwycięski Kaczyński wszystkich nas za Smoleńsk pozamyka.
Wysłuchałem wywiadu prezesa w stacji kierowanej przez Tomasza Terlikowskiego – i nic.
W słowach prezesa żadnej mocy sprawczej. Poczułem politowanie ot do takiego stwierdzenia:
„PO ma niezdolność kulturową do rządzenia”.
Kaczyński też dał do wiwatu tym strzemiennym, żegna nas. Zastąpi go „kulturowo zdolna” Anna Zalewska, bo tak odczytuję, bowiem stanęła w imieniu PiS do krytyki expose Ewy Kopacz.
No, to Polacy, czas na zmiany. Liderzy partyjni proponują strzemiennego. Jeden nawet wybył do Brukseli, aby UE rządzić.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)