Zjednoczona prawica zarejestrowała listy do wyborów samorządowych. Cały czas nie wiem, pod jaką nazwą zjednoczona prawica występuje.
Nie wiem? Wiem – PiS. Jarosław Kaczyński przyrównał „zjednoczone” PiS do AWS. Pewnie, jak to wymyślił, to turlał się ze śmiechu. AWS to były partie postsolidarnościowe i różnego ideowego autoramentu.
Chyba, że Kaczyńskiemu marzy się taki sam epilog. O, to przepraszam.
Zjednoczona prawica byłaby, gdyby Kaczyński zjednoczył się z Januszem Korwin-Mikkem i Ruchem Narodowym.
Zjednoczyć się z kilkoma byłymi posłami PiS i Jarosławem Gowinem? To nie jest zjednoczenie. Zbigniew Ziobro miał nóż na gardle, gdyż musiałby iść do roboty, acz mógłby wystartować samopas na prezydenta RP i odebrać kandydatowi PiS kilka procentów z 25 procent. W tym „zjednoczeniu” Kaczyński jednak nie wystawi Ziobry jako kandydata PiS na prezydenta RP, bo były delfin mógłby za bardzo urosnąć. W „zjednoczonym” PiS Ziobra ma pełnić rolę polipa, jak pozostali politycy tej partii, acz polip Ziobro może z czasem gangrenować, ale to melodia (choroba) przyszłości.
A Gowin to kompletna pomyłka. „Zjednoczył” się z Kaczyńskim, bo prezes liczył, że jeszcze kilku z PO wyhaczy, zdaje się, że tylko Godsona – acz i tego nie jestem pewien, a Gowin liczył, że może wystartuje na jakiegoś prezydenta RP, a przynajmniej Krakowa.
Kaczyński jednak mógł Gowinowi pokazać tylko gest Kozakiewicza. Gowin może przystawić nos do szyby i pomigdalić się z marzeniami oraz własną głupotą: „ale byłem głupi, Tuska już nie ma, jest Kopacz, och i ach”.
Zjednoczenie PiS więc startuje do kolejnych przegranych wyborów. Nie pierwszych, nie ostatnich, bo prezes zapowiedział czynny udział w polityce do 2027 roku. Nie wiem, ile w tym czasie będzie wyborów. Redaktorzy Księgi Guinnessa pewnie szykują stronę: Jarosław Kaczyński, lider partii, która w zachodniej demokracji przegrała największą ilość wyborów. Kaczyński w tej konkurencji wygrał o kilka długości (nie wiem z jaką partią, bo takie powszechnie nie są znane).
Ale tę stronę z Księgi może wyrwać np. Gowin i wystartować na prezesa PiS, jak startował na prezesa PO.
Copyright w razie czego mój.
---
Z innej beczki. Nobla znowu dostał "przeciętniak" – Patrick Modiano. Gdzie mu do ziomka Houellebecqa, albo pisarzy z innych krajów (choćby Rosjan: Pielewin, Sorokin, Jerofiejew, nie napiszę o Amerykanach, bo z dziesięć nazwisk musiałbym wymienić, a Angoli jeszcze więcej). W Sztokholmie nie czytają oprócz swoich kryminałów? Acz znam większość powieści Modiano, dlatego tak go oceniam.


Komentarze
Pokaż komentarze (49)