Ciekawy może być pojedynek na węgierskim ringu, superciężki Viktor Orban kontra internauci wagi muszej.
Orban ma wielu dróg wyjścia z wycofania się z opodatkowania ineternetu, włącznie z powrotem do szatni. Internauci tylko jeden: portfel zamykamy, albo nie. Podatek wcale nie jest mały.
Jeżeli Orban zdecyduje się znokautować internautów, będzie pierwszym politykiem na świecie, który nałoży kaganiec na ten ogarek oświecenia.
Na ile są zdeterminowani internauci i jakie mają wsparcie polityczne, to będzie decydujące.
Do tej pory bunt internautów był bardzo silny na początku protestu, ale szybko się wypalał. Acz sukcesy z ACTA i Partii Piratów nie muszą być zwodnicze.
Internetowy bunt raczej nie łączy ideowo, a merkantylnie. Internautów łaczy szczupły portfel, który chce im się jeszcze bardziej uszczuplić.
Taki przeciwnik nie należy do silnych w idee, ale w pragnienie, w ulotność, których nieuchwytność dla polityków wagi ciężkiej (wagi rządzącej) może być znikoma, nie do pojęcia. Więc Dawid dobrze wycelowawszy w oko Goliata może go położyć celnym ciosem.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)