„Newsweek” kolejny raz „znęca” się nad prezesem Jarosławem Kaczyńskim. W tygodniku piszą o wojnie za plecami Kaczyńskiego, która się toczy między rzecznikiem prezesa (nomenklaturowo: partii) Adamem Hofmanem a wyrosłym w przybudówce młodzieżowej, Marcinem Mastalerkiem.
Cokolwiek sądzić o tych „mocarzach” intelektu, świadczy ta walka, jaką partią jest PiS.
Dobry eseista winien zastanowić się nad fenomenem PiS (dobry – np. Robert Krasowski, Cezary Michalski i jeszcze dwa-trzy nazwiska) – w publikacji zwartej. Prezes PiS to bardzo przeciętny polityk i takiż intelektualista, a jednak udało mu się zbudować w kraju partię drugą w rankingu popularności. Takim samym fenomenem był jego brat, acz o szczebek, dwa, gorszy.
Czyżbyśmy po 1989 roku nie potrafili wykształcić klasy politycznej?
Jakimś zaprzeczeniem jest Platforma z naciskiem na „jakimś”.
Materiał Krzymowskiego poznają ci, którzy będą chcieli. Dobrze, że ten dziennikarz zgłębia PiS – bo taka powinna być żurnalistyka.
Ten materiał, ale i inne sprawne publicystycznie, stawiają pytanie o kondycję partii PiS i jej fenomen. PiS nigdy nie powinien zaistnieć na scenie politycznej. Bardziej interesujące jest pytanie: co po Kaczyńskim?
Nic – odpowiadam, bo Hofman i ów Mastalerek to postaci żadne. Ten pierwszy potrafi obracać językiem, ale nic ponadto. Pod sreberkiem „języka” – świstaki i próżnia. A Mastalerek – nazywany Breivikiem – to jeszcze większa otchłań pustoty.
Platforma więc nie winna się martwić zagrożeniem ze strony PiS, środek sceny politycznej ma na długo zarezerwowany. Ewa Kopacz musi tylko dać zaistnieć ludziom średniego pokolenia. A tacy są w rządzie i partii.
Sytuacja w PiS to świetna wiadomość dla lewicy – niestety nie tej SLD – otwiera się przyszłość. Odblokowanie polityczne. Czy po odejściu Kaczyńskiego w 2027 roku? Nie, prędzej. Prezes tyle nie przetrwa, termin ważności szybciej mu mija.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)