Średnio się zastanawiałem, jak Jarosław Kaczyński wybrnie, aby nie pójść do premier Ewy Kopacz.
Piszę „średnio”, bo wpadłbym na to, na co wpadł prezes, gdybym zastanawiał się „nie-średnio”.
Prezes jest bardzo przewidywalny, a zestaw jego przewidywalności ogranicza się do mniej niż tuzina chwytów retorycznych.
Prezes nie poszedł przez „logikę symetrii”. Nie wiem, czy prezes geometra, czy geodeta?
W każdym razie to nie on jest premierem RP, a Ewa Kopacz. Do niej się chodzi, gdy ma się coś do powiedzenia – oprócz tuzina wykrętów – bo taka jest „logika władzy”.
Prezes „logicznie się pogrąża” w braku szacunku do Polaków i Polski.
Polacy wystawią „logicznie” prezesowi rachunek przy urnie wyborczej, a zaraz potem taki rachunek zechcą wystawić Hofman, albo Mastalerek, którzy sekundują, aby prezes „logicznie się pogrążał”.
I dwie niewielkie sprawy. Ciągle żyje sprawa braku „krzyża” na spocie promującym Polskę.
Przypomnę, że ten spot miał promować Polskę, a nie krzyż, że spot robił fachowiec, a nie krzyżowiec.
No i ucieszyło mnie, że w Święto Niepodległości Daniel Olbrychski przejdzie się ulicami stolicy, jako Piłsudski. Geometra nie będzie miał okazji tego obejrzeć, bo drugi rok z rzędu ucieka do Krakowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)