Serial PiSair dobiegł zasłużonego końca. Nowy rzecznik ogłosił, że prezes będzie długo i szczęśliwie przegrywał, bo aż do 2027 roku.
Czy elektorat wyciągnie wnioski? Nie. Czy politycy (to samo)? Nie. Opracują doskonalsze metody. A dziennikarze pozostaną w swoich z góry przewidzianych okopach.
Kampania samorządowa 2014 ma jednego bohatera w trzech osobach: Adama Hofmana. Niestety, nie jest wybieralny, nie chce zostać nawet wójtem. A był ogonem prezesa, który rzucał nim w prawo i lewo.
Wybory i tak były przegrane – i to nie przez Hofmana w trzech osobach. Ważniejsze są parlamentarne. I te wybory przegrał Hofman na rzecz Joachima Brudzińskiego.
Delfinem w tej chwili jest Brudziński – i to dla mnie nie podlega dyskusji.
Tak kończy się sezon wyborczy, acz wyniki poznamy w niedzielę. W następnym sezonie kampanii Hofmana możemy ujrzeć w zupełnie innej roli.
Jest to człowiek wystarczająco cyniczny – acz nie cynik – który może sobie poradzić po innej stronie mikrofonu.
Napiszę to, co może się nie spodobać, bo mi także niespecjalnie się podoba.
Hofman jako redaktor politycznej np. „Kropki na ypsylonem”. Nie byłbym zdziwiony, gdyby w tej chwili dwie największe stacje komercyjne tv walczyły o niego.
Kłopot z wizerunkiem. No, ale to robota dla PR-owców na miesiąc.
Hofman przesłonił sprawę najważniejszą – wybory samorządowe. W każdym razie PiSair zakończył się katastrofą madrycką.
Dobrze, że Macierewicz nie ma nic do powiedzenia, acz mogę się mylić.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)