O ile mnie pamięć nie myli, to za 3 dni mamy wybory samorządowe, a nie wokandę, na której będzie rozstrzygane, czy wszyscy posłowie PiS rżnęli budżet Sejmu (państwa) rozliczając fałszywe delegacje, czy tylko 3/4.
Mało mnie to obchodzi, od tego są odpowiednie organa, tak jak jest literatura gatunkowa od rozwojów eksplozywnych (s-f), czy też wielkości penisa (komedia erotyczna).
Niech posłowie PiS, bądź PO zlecą zdolnemu literatowi pracę, w której napisze pochwałę żon pijących, a nawet taki zdolny literat udowodni w narracji bądź liryce, czy Wipler jest już kobietą, czy potrzebuje dalszych transgresji w knajpach.
Rozumiem, że polityków mamy marnych, tylko raz zdarzyło się w naszej historii, że tego nie mogłem powiedzieć, a mianowicie po wyborach 89 roku, przynajmniej skład Sejmu był w 35% kompetentny.
Dzisiaj muszą się domyślać, kto jest Duda. Ba, który jest który i jak ich odróżnić w stosunku do siebie i śp. Piłsudskiego. Muszę zrzucać łuski uprzedzeń, gdy słyszę nazwisko Błaszczak. Migalski twierdził, że jest on niewidzialny, a dla mnie jest połową człowieka, bo nie mogę zapamiętać, jak ma na imię.
Ta połowa posła posądziła ministra Halickiego, że bilokował się w podróży, bo przeglądał Błaszczak materiały, które zlecił umieścić w internecie marszałek Sejmu.
Rozumiem, że Błaszczak nie potrafi czytać ze zrozumieniem, co dla mnie jest oczywiste. Ale dlaczego buzię publicznie otwiera i zdaje relację z tego, czego nie zrozumiał.
Czy pół posła dostało zlecenie, aby zastosować klasyczną klasykę złodziei, gdy zza węgła krzyczy „Łapaj złodzieja”.
Czy w PiS nie mają piarowców, albo zwykłych nauczycieli, którzy wytłumaczą Błaszczakowi to, co przeczytał?
W wykonaniu PiS mamy eksplozywną kampanię samorządową. Winna Kopacz (jak wcześniej Tusk), winny Sikorski, no i Piłsudski (bo myśl o nim pobudziła prezesa do myślenia o następnych wyborach).
Zdaje się, że nie tylko napiły się żony posłów PiS, ale więcej osób z tej partii ma problemy wyskokowe. Oprócz posła SLD Tadeusza Iwińskiego, który napodróżował się za wszystkich, latał bez żony, aby nie zawracała mu gitary, gdy poczęstunek niosła stewardessa. Niech Iwiński zgłosi pretensje do PiS, to za ich sprawą podróże do Gujany bądź Mongolii będzie musiał opłacać z własnej kieszeni. Ale Iwiński wszędzie był, więc może nie żałować.
Politykę w Polsce robią kobiety, a mężczyźni przestali być nawet myśliwymi, są szachrajami, a najczęściej takimi pchłami szachrajkami: „On też, on też”. Byle ukąsić.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)