Kampania antyprzemocowa Amnesty International napotyka wśród polskich mężczyzn wściekłość. I zbytnio im się nie dziwię. Jak to oni stosują przemoc fizyczną/psychiczną wobec kobiet? Przecież kobietę w rękę całują, przepuszczają przodem w drzwiach, itd. Tak kiedyś swoją dżentelmeńską postawę określił Jarosław Kaczyński i wszystkie kobiety w jego partii potwierdziły, że prezes w kwestii kobiet to jest ktoś. Zabrzmiało tak, że każdy mężczyzna chciałby być pisowcem.
Dzisiaj ilość pisowców w gmachu Sejmu sprawdzała Anna Dryjańska z Feminoteki i Zielonych.
I co jej wyszło? Że w Sejmie pisowców więcej niż gdziekolwiek w narodzie, a może się mylę.
Jedynym niepisowcem okazała się tylko Joanna Mucha, o co zawsze ją podejrzewałem.
Anna Dryjańska upozowała się „kontrowesyjnie”, czyli umalowała sobie limo i weszła na terytorium reprezentantów narodu. A tam tylko Joanna Mucha zwróciła uwagę, że coś jest nie tak, że ślady pobicia na twarzy Dryjańskiej są kontrowersyjne.
Jedna Mucha. Jeden niepisowiec, który nie przepuścił w drzwiach, w dłoń nie pocałował, tylko się zainteresował, spytał.
Uważam, że to i tak dużo. Jeden sprawiedliwy. Gdy uwzględni się, że w narodzie jest nas więcej, to takich sprawiedliwych niepisowców znajdzie się więcej niż tuzin.
I wówczas nie grozi nam zagłada, jak Sodomie i Gomorze.
Na terenie Sejmu jest jeden sprawiedliwy (jedna) Joanna Mucha.
A co do kampanii antyprzemocowej Amnesty International, która niby jest kontrowersyjna. Nie jest, bo to tylko konwencja, umowa, jak twarz Dryjańskiej. Ta umowa staje naprzeciw rzeczywistości. Makijaż przeciw limo. Lepszy makijaż, niż ból, złamana szczęka, albo jeszcze gorzej.
Konwencja jest grą z rzeczywistością, aby rzeczywistość nas nie złamała, a może zabiła. Ale czy to zrozumie polski mężczyzna, albo pisowiec?




Komentarze
Pokaż komentarze (2)