Mariusz Błaszczak zaapelował do premier Ewy Kopacz, aby zdymisjonowała i wyrzuciła z PO Radosława Sikorskiego.
Błaszczak pomylił adres. Apelować on może do Jarosława Kaczyńskiego.
Ktoś taki, jak Błaszczak zasiada w Sejmie. Człowiek, który nie potrafi ułożyć oryginalnej myśli. Szary, bezbarwny, bez polotu. „Modelowy wzorzec PiS”.
Niewidzialny – jak nazwał go swego czasu Marek Migalski. Ale sam Migalski należał do tej partii – bezbarwnych.
Nie podoba się Sikorski, odwołać go z marszałka Sejmu. I powołać swojego: Piotra Glińskiego, albo ostatni wynalazek Andrzeja Dudę. Absurd?
To, co robi PiS, nic nie ma wspólnego z polityką, nie ma wspólnego nawet z przeciętnością. Absurdalna partia. Jak coś takiego mogło zaistnieć w przestrzeni publicznej?
Inny Błaszczak tej partii z dodatkiem gburowaty, Joachim Brudziński, uzasadnia marsz z różami 13 grudnia: „Maszerować pokojowo o Polskę, o Rzeczpospolitą, o demokrację”.
W tej triadzie „o” tylko jedna część jest prawdziwa i to w połowie, mianowicie Rzeczpospolita – gburowaty „polityk” zapomniał dodać: IV.
Demokracji trzeba bronić przed PiS, Polski także.
PiS jest zagrożeniem dla kraju, to partia w kominiarce. Z prezesem, którego jedynym uczuciem względem Polaków jest resentyment (zawsze przegrywa) oraz jego przeciętna wiedza o polityce.
Ale nijacy Błaszczaki, Brudzińskie, Mastalerki, są w swojej impotencji groźni. Bo pod kominiarkami w słowach, w zębach, w intencjach, szczerzą noże.
Ten marsz nie będzie z różami, a z nożami w zębach.


Komentarze
Pokaż komentarze (55)