Watykan wycofał biskupów z poparcia marszu Kaczyńskiego 13 grudnia 2014. Abp Wacław Depo przy tej okazji powiedział, że myślał, iż ma do czynienia z procesją, a to marsz po władzę.
Spojrzawszy na Kaczyńskiego faktycznie można pomylić go z ministrantem. Biel głowy, jak biel komży. Czasami trzeba jednak otworzyć uszy i posłuchać, co ten ministrant mówi na ambonie w Sejmie. Ho, ho – nie są to słowa miłości ewangelicznej, ani żadnej podobnej.
Chyba, że polski Kościół katolicki nobilitował uczucie nienawiści i pogardy.
Ciekawy jestem, jaką Watykan nałożył karę na biskupów. Bo powinien nałożyć, biskupi dopuścili się czynów niemoralnych.
W Kościele czynem są słowa – chciałem przypomnieć. Kler pracuje słowem, wyraża się o czynach.
Czy biskupi nie zauważyli, że ministrant Kaczyński skłóca Polaków, dużo-dużo więcej niż połowę nazwał fałszerzami (tych, którzy nie głosowali na PiS).
Ten marsz 13 grudnia 2014 nie dotyczy „Solidarności”, ani wprowadzenia stanu wojennego, ten marsz jest marszem politycznym zbudowanym na niemoralnym przesłaniu, jakoby Polacy sfałszowali wybory. Tysiące Polaków siedziało w komisjach wyborczych i fałszowało. Takie jest przesłanie ministranta Kaczyńskiego.
Pytam biskupów, którzy tak chętnie ogłaszają powinności i prawdy moralne, dlaczego poparli fałsz polityczny ministranta Kaczyńskiego?
Czy dlatego, że do mszy służy? Czy dlatego, że śpiewa na cześć Rydzyka?
Niech biskupi przypatrzą się, otworzą uszy, wówczas zobaczą i usłyszą, kogo poparli. Na szczęście zwierzchność w Watykanie przypomniała biskupom, co należy się Bogu, a co cesarzowi (a w Polsce „cesarzem” jest póki co Ewa Kopacz).
Ministrant Kaczyński skłóca Polaków, ministrant Kaczyński co rusz insynuuje Polakom (fałszerstwo) i władzom przez nich legitymizowanym (wybrani przez nieporozumienie).
Abp Depo będzie miał czas 13 grudnia 2014, niech siądzie na swoim tronie biskupim i przemyśli niemoralną postawę ministranta Kaczyńskiego.
Chyba taki taki ktoś nie powinien służyć do mszy. Najpierw spowiedź, w wypadku polityka jest to spowiedź publiczna, zwana też samokrytyką.
Abp Depo ma narzędzia, więc swojego ministranta Kaczyńskiego może przymusić. Rydzykowi się udało. Liczne dowody na You Tube. Zainspirować się obrazkami dostępnymi w internecie. Ot, co.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)