Na Dalekim Wschodzie zdarzył się przypadek, że po kilkudziesięciu latach od II wojny światowej wyszedł z lasów „partyzant” japoński (b. żołnierz cesarza Hirohito). U nas też w latach 50. wyszedł z lasów niemiecki żołnierz (bodaj na Opolszczyźnie, pisano o tym w „Karcie”).
Ci osobnicy sami się ujawnili, wcale nie chodzili za nimi antropolodzy, ani etnolodzy.
Okazuje się, że w Polsce mamy partyzanta z okresu stanu wojennego, którego nie złapał ani Wojciech Jaruzelski, ani nawet po 1989 roku Lech Wałęsa (który nawet go zatrudnił), ani Bronisław Komorowski, wszak chadza do lasów jako myśliwy.
Partyzant zasłużył na miejsce w Księdze Guinnessa, bo ani razu nie dał się wsadzić do aresztu, ani dnia zza krat słońce nie oświeciło jego twarzy, ani rozumu. Taki Władek Frasyniuk dał się złapać, taki Adam Bujak też dał się złapać jako partyzant stanu wojennego – wszak legendy tego czasu historii, a nasz bohater do dzisiaj się miga od aresztu.
Janusz Głowacki powinien jak najszybciej napisać scenariusz o gieroju prostu z Księgi Guinnessa, jak napisał scenariusz o Lechu Wałęsie (nawiasem o podobnych postaciach jak wspomniany partyzant współczesności są książki, u nas pisane przez Gajcego, Gombrowicza, na świecie przez Brechta i dziesiątki pisarzy). Wiem, że z imienia i nazwiska napisany zostanie o nim scenariusz, jak o zakamuflowanym „Mateuszu Bigdzie” Kaden-Bandrowski.
Zasłużył na to. Ten partyzant stanu wojennego niczego się nie boi, ze wszystkich kpi, robił milicję i robi policję w bambuko.
Dzisiaj nawet zapowiedział ów partyzant, że „Polska będzie oazą wolności”.
Antropologom podpowiadam, że ten egzemplarz partyzanta może być do znalezienia wcale nie w lasach, a na pustyni („oaza”). A pustyń nie mamy za wiele: Błędowska i na każdym osiedlu większa piaskownica.
Na temat relacji z pobytu partyzanta na 33. rocznicy swojego niezłapania najlepszą relację zawarto w tych oto słowach: „Na koniec odjechał samochodem, pozdrawiając zza szyby zebranych”.
Gdzie odjechał? Ja wiem. Na pustynię.
I szukaj wiatru w polu. Szukaj drzew w lesie. U nas w kraju: szukaj piachu w piaskownicy. Takiego mamy partyzanta wolności.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)