Jadwidze Staniszkis emocje polityczne nie pozwalają używać rozumu. Jako socjolog winna oceniać po zweryfikowanych efektach i czynić porównania, jeżeli potrafi. Staniszkis wybrała inną drogę. Ocenia politycznie, bo kiedyś była naukowcem. Do tego nakłada swoje zaangażowanie i mamy takie a nie inne wędzidło polityczne.
W wędzidle mówi się tylko sepleniąc, parskając, plując. W wędzidle umysł jest zbędny, bo ważne jest wyrażanie się stronnicze.
Marną mamy klasę polityczną i marną mamy klasę naukową, która wspomaga polityczne barwy.
Staniszkis w tym wędzidle wyrażała się o Donaldzie Tusku, bo była reprezentantem strony Jarosława Kaczyńskiego. Ale Tusk rozjeżdżał Kaczyńskiego i przy okazji Staniszkis. Co sobie nawypowiadała w wędzidle na prawicowych stronach, to jej.
Szczególnego wzwodu wędzidła Staniszkis dostaje przy Ewie Kopacz. Wszak to kobieta, która coś osięgnęła, piastuje najwyższe stanowisko w państwie, a Kaczyński może się tylko oblizać i na trybunie sejmowej bronić Krystyny Pawłowicz: czy jadła hamburgera, czy hot doga. I taka mniej więcej jest waga polityczna słów prezesa PiS. Demon intelektu.
I Staniszkis podobnymi ustami zapchanymi wędzidłem mówi to, co wie. Na jednym z portali prawicowych mówi stronniczo o wprowadzonych pełnomocniczkach do czterech resortów przez premier Kopacz.
Staniszkis w wędzidle ma skojarzenie, które zawsze wypływa jej wraz z pianą słów na usta. Mianowicie była świadkiem wprowadzania pełnomocników do ministerstw w czasie stanu wojennego.
Jak to w wędzidle, gdy piana zasnuje horyzont intelektualny, była naukowiec, a teraz udzielająca głosu na stronniczych portalach, nie może sięgnąć myślą dalej, iż Jaruzelski niczego nie wymyślił, nawet stanu wojennego. Acz go wprowadził. Nie wymyślił pełnomocników w resortach, bo pomysł skradł. A od kogo? Od wszystkich reformatorów, mianowicie do Charlesa de Gaulle’a, od Konrada Adenauera, od Margaret Thatcher. Polska jest ciągle w reformie, a nie w patriotyzmie, ani w chciejstwie politycznym.
Dlaczego wędzidło i piana nie pozwalają Staniszkis tych podstawowych wiadomości i praw przypomnieć na stronniczych portalach, gdzie czytelnik łyka każdą ciemnotę. Zresztą to jest prawicowa definicja komunikacji: „Lud wszystko kupi”.
Staniszkis ma prawo do wyboru politycznego, nie ma prawa do manipulacji, jako naukowiec, nawet były naukowiec.
Mieszanie w słabych na umyśle odbiorcach i robienie im w głowie kisielu, nie przystoi poważnej osobie i to w podeszłym wieku. Albo zrzucamy wędzidło i czyścimy horyzonty intelektualne, aby wyzbyć się tych mało przystojnych pian, ślin, prychań, albo robimy z Polski skansen i mamy tylko skojarzenia: a to ze stanem wojennym, a może Gomułką.
I chyba estetycznie, emocjonalnie i intelektualnie tam na zawsze osiadła prof. Staniszkis.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)