W rywalizacji między organami Kaczyńskiego – coś w rodzaju „Trybuny Ludu” i „Żołnierza Wolności” – górą w najnowszym starciu jest „Do Rzeczy”.
Redaktorzy tego tygodnika okazali się inteligentniejsi od ofermowatych braci Karnowskich z „wSieci”.
„Do Rzeczy” publikuje prognozy Polski i świata za 100 lat.
Na takie dictum mogę tylko napisać: Sprawdzę i zrecenzuję ich przepowiednie.
Nie wiem, co dysfunkcjonalne jest w umyśle i charakterze Karnowskich, wiem, że nie mają talentów, ale z uporem i ambicją kontynuują swoją misję, aby coś znaczyć.
Na razie obsługują na okrągło lokalnego proroka, Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS przyjmuje postawę medialną podobną do proroków biblijnych.
Kaczyński najpierw popluje na przeciwników politycznych – wcześniej na Tuska, teraz na Ewę Kopacz – a następnie przepowiada prawdę, czyli swoje zwycięstwo.
Prorok Polonaise jest ambitny, jak jego organiści Karnowscy, co wywiad (a daje ich kilkadziesiąt w roku) i co rok – to samo.
Chciałoby się zaśpiewać na chórze: Takiemu to łatwo. Wystarczy nauczyć się roli na pamięć i grać w tej samej sztuce (ciągle się waham, Ui, czy Ubu, a może jednak Zorba).
W kraju przychodzi nam żyć w cieniu katastrofy, ciągle prezes ją odracza. Ale każde zło się sprawdza, to nie tylko cecha proroctw, to przede wszystkim cecha losu.
W organach proroka organiści ciągle grają marsz żałobny Chopina. W sam raz na kolejny przegrany rok.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)