PSL rozważa wystawienie swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Nie ma to być Janusz Piechociński, a bliżej nieznany Adam Jarubas, marszałek województwa świętokrzyskiego.
To znaczyłoby, że Piechociński prowadzi targi z Platformą i Bronisławem Komorowskim.
PSL i tak musi potwierdzić swoją siłę polityczną w wyborach parlamentarnych. Może zabraknąć milionów wyrzuconych w błoto podczas kampanii prezydenckiej. PSL nie bez przyczyny ogłosiło się trzecią siłą polityczną w kraju.
Promowanie Jarubasa byłoby pompowaniem pieniędzy w nazwisko. Niby żaden pożytek polityczny. Piechociński okazuje się graczem politycznym niedocenianym – i jest mu z tym dobrze. Uzyskuje więcej niż PSL zasługuje.
Jarubas może być też straszakiem na Andrzeja Dudę, gdyż odbierałby mu głosy w województwach wschodnich i na wsi. A klęska Dudy w wyborach prezydenckich, gdyby nie uzyskał 25 proc. głosów, przełożyłaby się na wynik PiS w wyborach parlamentarnych.
PSL celuje w elektorat pisowski. Partii chłopów z Wiejskiej może to się udać tak samo, jak w wyborach samorządowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)