Polska służba zdrowia choruje okrągły rok, a w okolicach Nowego Roku przechodzi zawał. Na konsylium zbierają się Porozumienie Zielonogórskie i minister zdrowia, choć zamiast tego ostatniego zawałowicz wolałby ministra finansów.
I tak będzie każdego Nowego Roku, pora zawału zawodu lekarskiego. Lekarze też ludzie, mają prawo zachorować.
Służby zdrowia nie uzdrowiono pod żadną szerokością geograficzną. Taka zawodowa tautologia.
Służba zdrowia jest po prostu chora. Tak uważają pacjenci i tak uważają portfele lekarzy. W tym ostatni wypadku ciekawa pełnoprawność osób i rzeczy.
Gdy przy okazji tradycyjnego konfliktu noworocznego „lekarze – władza” widzę opozycję polityczną, to przekonuję się, że oni też mają prawo chorować.
Co wartościowego do sporu wnosi opozycja SLD i PiS? To wartościowego, że wzywa rząd.
Ale dlaczego opozycja wzywa rząd, który mocuje się w osobie ministra Bartosza Arłukowicza z nie chcącymi podpisać kontrakty lekarzami?
Czy dlatego opozycja wzywa, że nic innego poza wzywaniem nie może, nie potrafi?
To jest niepotrzebność zawodu polityka, powielać wezwanie bez znawstwa przedmiotu sporu. Nikt mnie nie przekona, że taki Mariusz Błaszczak ma cokolwiek do powiedzenia na jakikolwiek temat. To nie jest polityk, to jest pacjent.
Porozumienie Zielonogórskie jest stroną sporu, konfliktu z rządem, a zakładnikami są pacjenci. Rząd może dać więcej lekarzom, ale niestety kosztem innej grupy zawodowej, społecznej. Rząd nie ma magicznej pałeczki obietnicy opozycji, ma twarde dane z konta budżetu państwa, w nim nie przybędzie, dopóki naród nie wypracuje.
Taka jest nasza choroba, mamy tyle, ile wypracujemy. Kolejny raz na początku roku lekarze życzą nam zdrowia na Nowy Rok, które dla nich nazywa się portfel.
Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego pomylili resort, z którym weszli w spór.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)