Premier Ewa Kopacz podsumowała się. 100 dni rządu kontynuacji to niewiele, acz taka komunikacja i autorecenzja jest potrzebna.
Przede wszystkim trzeba napisać, co się nie udało premier Kopacz, bo nie mogło.
Wyciągnęła rękę do opozycji (PiS), a ta została odtrącona, bo wiecznie przegrywający prezes znajduje się 2-3 poziomy wyżej. Ewa Kopacz tam dotrze, jak będzie tyle lat przegrywać.
Do wygranych premier Kopacz zaliczyła nieporozumienie z Porozumieniem Zielonogórskim.
Ja uważam, że porozumienie zostało przegrane i tylko takie mogło być. Oczekiwałbym od rządu, aby miał program naprawczy, aby owo nieporozumienie wyeliminować z życia zawodowego (medycznego). Można to zrobić przy otwartej kurtynie, społeczeństwo poprze rząd. Bo ma dośyć cwaniaków lekarzy, którzy nie potrafią zarobić w praktyce prywatnej, tylko przyssać się do budżetu. Czym przypominają polityków (jeden „zielonogórzanin” powiedział, że zwyciężyła prawda; od kogoś ten retor nauczył się języka miesięcznic z Krakowskiego Przedmieścia).
Innym niedokończonym zadaniem rządu jest ewakuacja Polaków z Donbasu. Zwracam uwagę niedouczonym krytykom tego przedsięwzięcia, że z rodakami coś w kraju trzeba zrobić. To nie jest pstryknięcie jęzorem i 4 biliony zł rodzi się pod podniebieniem.
Najciekawsze to, co premier zapowiedziała dotyczy Śląska. Ma być skonstruowany program przemysłowy dla tego regionu. Zbyt mało mam danych, aby się do niego ustosunkować, ale odczytuję wymiary umiarkowanej (mądrej) M. Thatcher.
Czy premier Ewa Kopacz ma się, czym pochwalić? Tak! Od 2007 roku udaje się nie spieprzyć Polski. To dużo, jeżeli pamięta się poprzednie rządy.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)