Rząd popełnił najgorszy możliwy błąd, nie skonsultował planu likwidacji kopalń z perłą w koronie socjalizmu, związkami zawodowymi górników.
Teraz przyjdzie zapłacić. Wzmocnieniem lobby związkowców, nadszarpnięciem budżetu (powiększeniem czarnej dziury) i wizerunkiem premier Ewy Kopacz.
Nie wierzę, aby premier przekonała negocjujących związkowców o potrzebie sensownego załatwienia problemu upadającej Kompanii Węglowej.
Na ratunek związkowcom górniczym przyjdzie opozycja. Oni mają „pomysła” Ferdynanda Kiepskiego, już przecież słyszeliśmy wybitną ekonomistkę Beatę Szydło i Magdalenę Ogórek PiS. I to dwukrotnie, Andrzej „Ogórek” pod zlikwidowaną stocznią szczecińską podciągał dresy i mówił, że będą otwierać kopalnie, a elektrownie dostaną nakaz zakupu węgla made in Śląsk.
Nie minęły dwa tygodnie, a rząd popełnił drugą gafę, ta jednak jest niepomiernie większa. Pierwsza – to tylko zatarg z biznesem zdrowotnym, lekarze mieli co stracić. Na kopalniach związkowcy mogą tylko zyskać, a opozycja walić kilofem populizmu w rząd.
Ewa Kopacz musi wykazać stanowczość, bo roszczenia rozleją się. Rząd trafił się kilofem w stopę, teraz trzeba to fachowo kurować.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)