Skrajnie lewicowa SYRIZA wygrała przedterminowe wybory parlamentarne w Grecji. Wygrała zdecydowanie i to o 10 punktów przed Konserwatywną Nową Demokracją. SYRIZA nie jest jednak w stanie rządzić samodzielnie, a ze swoim programem nie jest w stanie utworzyć koalicji.
Grecja znajduje się w unijnym upadku. SYRIZA nie godzi się w polityką zaciskania pasa, spłacania długów, które Grecja wynegocjowała z instytucjami unijnymi i Międzynarodowym Funduszem Walutowym.
SYRIZA z pewnością zmienia pejzaż polityczny w Europie krajów, które żyły ponad stan. Jej odpowiednikiem jest np. w Hiszpani Podemos, również lewicowa, by nie rzec komunizująca partia.
Czy to oznaka, że w UE następuje przechył na lewą burtę? Niekoniecznie.
Państwom – bo na tym poziomie trzeba rozważać – uzmysławia, że problemy finansowe nie można zamiatać pod dywan.
Uzmysławia, że podział oświeceniowy lewica – prawica staje się anachroniczny.
Uzmysławia, że w globalizacji, liczą się tylko duże podmioty, reszta odpada. Możliwe, że odpadnie Grecja.
Wg lewicy triumf SYRIZY przestraszył europejskie elity. Niekoniecznie. Miałaby o tym świadczyć decyzja Europejskiego Banku Centralnego o poluzowaniu kryterów fiskalnych. Skupowanie długów, etc. A wszystko, jak w amerykańskim Fed. Póki co, euro nie jest walutą globalną, jak dolar. Zachowanie EBC będzie zależało od kursu euro.
Jak w każdym unijnym przypadku niemal wszystko zależy od Berlina. Nie wydaje mi się, aby rząd Angeli Merkel ustąpił z rygoryzmów fiskalnych. Szybciej Berlin wykupi długi Grecji i pozwoli jej odpłynąć w siną dal, niż ustąpi, bo to grozi rozpadem strefy euro, a tym samym UE.
Pieniądz rządzi światem od jego początku. Nie zmienił tego nawet komunizm („wszystkim wg potrzeb”). Długi były anulowane tylko w wypadku kataklizmów, acz zamieniane na kontrybucję polityczną.
Grecja weszła w spiralę upadku politycznego. Ale nie musi do niego ostatecznie dojść.
Będziemy świadkami długotrwałej konwulsji pomocy instytucji unijnych dla Grecji, ci z kolei będą ją odrzucać. Grecja wzięła hals nie do przyjęcia dla UE.
Wiele do powiedzenia będzie miał Donald Tusk, jako szef Rady Europejskiej. Może globalnie się wybić politycznie.
Grecja – ojczyzna demokracja, ale także innych ustrojów – niespecjalnie chce odpowiadać za swoją przeszłość. Chce odrzucić pamięć, a to źle wróży.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)