Jarosław Kaczyński, jak na niewybieralnego polityka przystało, uciekł się do waleta schowanego najgłębiej w rękawie. Zagrał Andrzejem Dudą głosząc wszem i wobec, że to as.
Chce nim wygrać z Platformą poprzez postraszenie drugą turą wyborów Bronisława Komorowskiego.
Czy Duda jest tak dobry, jak się wydaje? Na pewno jest inny niż wzorzec PiS, dlatego tak bardzo się stara i wychodzi plastykowy. Taka była konwencja, która miała przekonać blichtrem. Wyszły Telekamery za pół miliona zł.
Co jest w Dudzie, przekonamy się podczas kampanii wyborczej i w starciu z Adamem Jarubasem, ewentulanie z Magdaleną Ogórek.
Bronisław Komorowski będzie musiał się postarać, aby do drugiej tury nie doszło. Nie miał jeszcze z prawdziwego zdarzenia, co niewielu zauważyło. Ale może być niepotrzebna.
Piętą achillesową Dudy jest sztab wyborczy. Marcin Mastalerek to nie Adam Hofman, a Beata Szydło to ledwie broszka, już nie paprotka.
Duda ma wielu przeciwników. Możliwe, że ten najważniejszy pochodzi z szeregów PiS. Jako figura z rękawa prerendent służy do jednorazowego użytku. Blotki prędzej, czy późnej odbiorą mu wartość.
Przede wszystkim PiS i jego media nie potrafią budować pozytywnego przekazu. „Gazeta Polska” wyszła jak dewocjonalia z Ars Christiana, a będzie jeszcze gorzej.
Pozytywy to są rzeczywiste wartości, a politycy tej partii potrafią tylko jechać po innych.
Jeden przykład już się zdarzył, gdy Tomasz Nałęcz zasugerował, iż Duda jako wiceminister w resorcie Ziobry nie wytłumaczył się ze śmierci Barbary Blidy.
Słabiutki intelektualnie i charakterologicznie nijaki Mastalerek dostał zajadów, by nie napisać trismusa. Duda nie zdoła zrzucić pancerza pisowskiego, nie do tego został zresztą przysposobiony.
W PiS zachodzi zmiana, jak niegdyś w komunie. Chcieli się reformować, ale ten system jest niereformowalny.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)