Kamil Durczok został oskarżony przez tzw. dziennikarzy, którym natura poskąpiła talentu. Tygodnik „Wprost” w swoim składzie już dawno nie ma dziennikarza, uprawia tylko tego rodzaju piśmiennictwo „śledcze”, insynuując.
Durczok po pobycie w szpitalu (10 dni) oddał się do dyspozycji zarządu TVN, zapowiedział skierowanie do sądów pozwów.
Czy Durczok jest winny, czy nie, to zupełnie inny porządek wyrokowania, ale powoływanie się na „anonimową znaną dziennikarkę”, to mogło zdarzyć się w nieprofesjonalnym polskim dziennikarstwie.
Czy to jest zemsta owej najbardziej aktualnie znanej dziennikarki z anonimowości, czy jeszcze inaczej, świadczy o rodzaju niedouczonego profesjonalizmu śledczego.
Tacy „dziennikarze” winni być wykluczeni z uprawiania zawodu, a na pewno nie cytowani przez poważne źródła.
Niech sobie będą „anonimowo znani” we „Wprost”, „Gazecie Polskiej”, gdzie język polski sięgnął bruku. Bo to nie język polski, ale język rynsztoku.
Dziennikarstwo, zawód zaufania publicznego, trzeba chronić przed tymi znanymi „dziennikarzami”.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)