Nigdy by mi nie przyszło do głowy, aby przy nazwisku Juliana Korhausera pisać Żyd, bo to dla mnie wybitny polski poeta. Obecnie obok Ewy Lipskiej najwybitniejszy żyjący poeta języka polskiego. Jego poezja wżarta jest we mnie, jak linie papilarne.
Autorzy „Newsweeka” jednak napisali słowo Żyd, bo to nie poeci, tylko dziennikarze, a kontekst narracji o to się prosił. Trzeba jednak było dużo samozaparcia i nieznajomości polskiego piśmiennictwa, aby dopatrzyć się w dziennikarskiej narracji o pogromie kieleckim antysemityzmu.
No, ale jak się jest zarażonym na syndrom resortowych dzieci, to tak się reaguje, jak na portalu wPolityce.pl, czy też pochodnych (niezalezna.pl, itp.).
Prawica zachowała się klasycznie, jak złodziej złapany na gorącym uczynku, który krzyczy: – Łapaj, złodzieja. Resortowe klapki przypisując innym, własny antysemityzm cedując na tych, którzy nie są antysemitami.
Ile polska prawica wytwarza antysemityzmu, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Nie radzą sobie po prostu z Innym, obarczając go własną ksenofobią. Ksenofob po prostu tak ma, inny dla niego jest też ksenofobem. A gdy jest zapis, iż to niewłaściwa postawa, w ksenofobie odzywa się złodziej: – To ty jesteś ksenofobem.
Tak też jest z antysemityzmem. Andrzejowi Dudzie mogę tylko pozazdrościć, bo przepiękne strofy do cytowania napisał mu teść „Tyle rzeczy niezwykłych. Wiersze dla Agatki”.
Wystarczyło kupić tomik w antykwariacie i do przyszłej żony smalić cholewki. Ja sam musiałem smarować wiersze, a gdy nie chciały słuchać, musiałem iść z nimi do wydawcy.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)