SKOK-i i kandydatura Andrzeja Dudy już przeorały PiS. Po wyborach prezydenckich Jarosław Kaczyński nie dostanie z powrotem tej samej partii. Nie jest pewne, czy w perspektywie niewiele dłuższej niż tegoroczne wybory to będzie jeszcze jego partia.
I wcale nie chodzi o przywództwo, bo jakieś lejce w rękach prezesa pozostaną. PiS będzie inną partią ideową z zupełnie innymi pierwszoplanowymi postaciami.
Duda może z Biereckim zrobić wszystko, brutalnie wywalić, bądź przytulić. Zależy, na ile poprzez zdefiniowanie problemów SKOK-ów przestawi priorytety partii. Duda może się nie zna na gospodarce i kwestii wejścia do strefy euro, ale nie jest tak zaściankowy, jak Kaczyński. Duda pcha się do środka, odstępuje od nachalności populizmu i twardych prawicowych wartości.
Duda do tej pory radzi sobie bez tematów smoleńskich, które cementowały elektorat.
Kaczyński już się powinien niepokoić, czy po wyborach prezydenckich będzie mógł wolną ręką układać partyjną hierarchię, dysponować synekurami na listach wyborczych.
Duda podobnie orze PiS, jak Ewa Kopacz Platformę po odejściu Donalda Tuska do Brukseli.
Tusk gdyby jakimś zrządzeniem losu musiał lądować w Warszawie, nie odzyskałby PO. Duda jest na takim etapie w PiS, jak Ewa Kopacz w PO w okresie wygłoszenia expose.
Bruksela dla Tuska to Sulejówek za granicami kraju, dla Kaczyńskiego właśnie Sulejówek się zaczyna, choć może mu się wydawać, iż z okien gmachu przy Nowogrodzkiej ma oko na swoją dyspozycyjną trzódkę.
Wiele wskazuje, że Duda wygra w PiS z Kaczyńskim. Szkoda, że takimi rywalizacjami nie zajmują się sondaże.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)