Władimir Putin ma parę kijaszków, aby Polaków drażnić. Oto uruchamia nieznaczące źdźbło: gang motocyklowy „Nocne wilki”. Takie tam nocniki, a w naszym narodzie politycznym poruszenie. Nie dajmy na siebie wylać tych nieczystości. Bądźmy mądrzejsi (czyt. spokojniejsi) niż car na Kremlu.
Ewa Kopacz w TOK FM nazywa to prowokacją. Putin ma lepsze prowokacje w zanadrzu, acz od czegoś wszak zaczyna. Taki Smoleńsk może rozegrać po kremlowsku. Wpuścić w maliny prawicowe emocje z rosyjskim odpowiednikiem Rotha, swoim Jürgenem Iwanowem.
Iwanow powie, czego nawet Macierewicz nie zdążył wymyślić. Niech wiceprezes PiS się spieszy z kolejnym raportem, bo jego literatura s-f okaże się cieniutka.
Strategia premier Kopacz sprawdza się dużo lepiej niż poprzednika, Donalda Tuska. Przepchała konwencję antyprzemocową, choć wróżono, że będzie odwleczona na czas powyborczy. Nasz skansen polemizuje powołując się na tradycje. Nawet konserwatyzm mamy zacofany (czyt. załgany), por. Merkel, Cameron.
Ewa Kopacz też jest bardziej zdecydowana w nazywaniu różnych celów państwa polskiego i Kościoła katolickiego. Jej słowa w kontekście in vitro winny być wygrawerowane na zakutych łbach przeciwników:
„Z całym szacunkiem dla opinii Kościoła i episkopatu, polskie prawo tworzy demokratycznie wybrany parlament. To oni zdecydują, czy to prawo będzie obowiązujące”.
Dlatego nie obawiam się o wynik wyborów prezydenckich, a następnie parlamentarnych. Polacy słyszą i widzą, iż Andrzej Duda odwołałby konwencję antyprzemocową w imię tradycji podporządkowania się klerowi.
Chciałoby się więcej Ewy Kopacz w mediach, ale to także dawkuje. Lepiej aby był niedosyt premier, niż przesyt, bo wówczas trzeba byłoby zmieniać częstotliwość, albo gimnastykować kciuk na pilocie (telewizyjnym).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)