Powołane przez PiS „centralne biuro ochrony wyborów” to kolejna inicjatywa quasi-instytucjonalna, która utwardza elektorat partii Kaczyńskiego, nadaje im pozorną moralną wyższość, „wtajemnicza”, wyposaża w nic nie znaczące atrybuty, ale nadaje misję.
Tacy ludzi zrobią wszystko dla „czystości”. Tacy ludzie dla „prawdy” dokonają każdego oszustwa.
To kolejna inicjatywa PiS, która dubluje funkcje państwowych instytucji. Jest „alternatywą”, intelektualną rzeczywistością równoległą.
To zeloci partyjni, armia, która przeleje „krew”, narazi dla partii dobre imię własne.
Zeloci pisowscy nie przyjmują do wiadomości argumentów racjonalnych, koncyliacyjnych. W rozlicznych inicjatywach pisowskich jest kształtowany w tych zelotach odruch „psów Pawłowa”: ma reagować tak-i-tak.
Pisowski świat oblężonej twierdzy, w której wszystkich – oprócz szczekających w tej samej tonacji – gryzie się, w miarę możliwości eliminuje.
W demokratycznym państwie ten liszaj quasi-instytucjonalny jest nowotworem politycznym, który rozkłada państwo, w szybkim tempie je dezawuuje. Państwo, społeczeństwo, Polki i Polacy mogą tylko stosować farmakologię rozumu, ale tak pojętego nowotworu pisowskiego żadna terapia nie odseparuje, nie uczyni go niegroźnym, współpracującym, nowotwór wszak ma przerzuty (jak nie wybory, to miesięcznice, procesje katolickie, etc.), odradza się i będzie walczyć do uśmiercenia organizmu.
Pisowska specjalna „instrukcja ochrony wyborów” to w istocie broszurka „czystości” moralności bolszewickiej.
Dniem sprawdzianu alternatywnych struktur jest dzień wyborów, ciszy wyborczej. Demokracja powalana jest na kolana. W kolejnych wyborach jest szansa, że „biuro ochrony wyborów” osiągnie skutek.
Instytucje państwa nie będą potrzebne, zostaną zastąpione taką właśnie alternatywą pisowską.
Oto nowy twór pisowski – biura ochrony wyborów – nowotwór. Czekajmy, dobrze się rozwija, aż uśmierci.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)