W I turze wyborów prezydenckich uajwnili swoją siłę młodzi wyborcy, którzy nie przejęli się zabetonowaną sceną polityczną. Powiedzieli „nie” Bronisławowi Komorowskiemu. Duda od młodych nie dostał prawie nic, za to odebrali Komorowskiemu.
JOW-y niespecjalnie są zrozumiałe, Paweł Kukiz z nich też niewiele rozumie. Młodzi nie chcą szczękościsku kraju, nie chcą trismusa, który trrzyma ich rodziców w sporze roku 1989.
Młodzi chcę Polski kształtowanej przez nich, a nie Polski historycznej, tradycyjnej.
Duda zgarnął tylko elektorat PiS, a młodzi pokazali mu gest Kozakiewicza.
Platforma Obywatelska wchodziła w politykę po rozpadzie AWS „koniec z betonem”, a tym było odstąpienie od finansowania partii. Dzisiaj młody elektorat szuka tych, którzy pozwolą im wpływać na kształtowanie rzeczywistości.
Sztab Komorowskiego nie powinien starać się przypodobać młodzieży, ale mówić ich „językiem bez konta w banku”.
Młodzi chcę się dorabiać na własnych warunkach, nie chcą Polski konfliktu: był zamach, czy też nie był.
Niech przeszłość bezpiecznie ląduje, a w przyszłość Polska leci pełna możliwych rozwiązań.
Kukiza młodzi nagrodzili, bo niczego im nie zabronił, bo nie wiedział, co mógłby zabronić. „Zabrania się zabraniać”.
Wynik I tury wyborów to testament przyszłości Polski, otwartej i pełnej możliwości. Ewangelia przyszłości. Nawet gdyby możliwości w przyszłości okazały się złudą.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)