Jadwiga Staniszkis kasandryczy w „Fakcie”. Cieszy się, że Paweł Kukiz nie zostanie prezydentem, bo do tego się nie nadaje. Za to nadaje się na koalicjanta PiS, jest „takim katalizatorem niezadowolenia”.
Będzie katalizował, a od politykowania zostanie Jarosław Kaczyński.
Gdy doda się politykowanie do katalizowania wyjdzie nieuchronnie IV Smoleńska. Marcin Wolski w te pędy winien pisać jakąś odę do radości IV RP.
Zaś Katalizator Kukiz w takim układzie zostanie wicepremierem. Jest w kraju na ten przykład niezadowolenie, górnicy z „Solidarności” chcą więcej dostać niż dała im Ewa Kopacz. Wicepremier Katalizator zasuwa na Śląsk i daje więcej Dudzie (temu drugiemu Dudzie). W ten sposób katalizowanie niezadowolenia doprowadzi do dobrobytu górników.
Bo wszem wiadomo, iż z katalizowania niezadowolenia wychodzi dobrobyt. Bardzo lubię socjologów, którzy biorą się za metafory, są Herkulesami owej grafomanii.
W groteskowej Polsce przynajmniej będzie kwitła literatura, która żywi się nienormalnością. Tak było w świętej pamięci PRL, tak może być pod rządami Katalizatora Kukiza i premiera Kaczyńskiego.
Chcę się wyć!


Komentarze
Pokaż komentarze (13)