Nominacje Ewy Kopacz wyglądają na sensowne. Ale czy mają jakieś znaczenie?
Platforma Obywatelska odświeża się, nowi ministrowie są obiecujący. Wyborcy jednak niekoniecznie tego oczekują.
Minister zdrowia to w swoich fachu ktoś – „syn Boga” Zbigniewa Religi – Marian Zembala.
Czy jego wzorcowa klinika w Zabrzu przemówi do pacjentów całego kraju?
Minister skarbu Andrzej Czerwiński z kolei ma za sobą przeszłość samorządowca – i to gdzie? W bastionie PiS – Nowym Sączu.
Zaś minister sportu Adam Korol na tle poprzedników Andrzeja Biernata, czy Tomasza Lipca (malwersanta z PiS), to gość, którego można porównać tylko z najlepszymi, choćby z Robertem Korzeniowskim.
Fachowcy w swoich zawodach, czy takimi będą ministrami?
Ewa Kopacz ma nóż na gardle, jej decyzje wyglądają na zachowania histeryczne. Histeria dotyczy jednak czasu wyborczego, a nie premier, a także – ciągle to podkreślam – coraz gorszej profesji komentatorów.
Jedną z nowych twarzy PO jest Rafał Trzaskowski, wiceszef dyplomacji, który nie owija w bawełnę: „Nie czarujmy się. Dwaj czy trzej młodzi politycy niczego nie zmienią. To nie załatwi problemów”.
I to jest język narracji, którym trzeba odkłamywać naszą rzeczywistość, nasze sztuczne podziały i zaklęte umysły polityków.
Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska dostała kopa wzwyż i wylądowała, jako druga osoba w państwie, jest marszałkinią Sejmu.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)