Konwencja PiS w Katowicach to trzydniowy jazgot, konfetti i baloniki.
Podobno pracują nad Polską marzeń. Banał językowy aż boli.
Nie interesuje mnie polityczny kraj marzeń, bo takiego nie ma na świecie, ale realny, dobrze zarządzany, otwarty dla Polaków i na zewnątrz. Od polityków oczekuję poprawnego posługiwania się retoryką i aby mieli podstawową wiedzę o społeczeństwie.
Politykowi takiemu nie przejdzie przez usta określenie „Polska marzeń”.
PiS ma do zafundowania przeciwieństwo niż kicz językowy owych marzeń. Mianowicie partia ta nie proponuje Polsce nowoczesnych rozwiązań, a zacofanie, bo tym jest wycofanie się z reformy emerytalnej i głoszone niedorzeczności m.in. o in vitro, bo tak politykom tej partii dyktuje nie mająca żadnego posłuchu na świecie i nie licząca się nigdzie klasa kleru.
Czy taki skansen PiS może być Polską marzeń (podkreślam: kicz językowy)?
Jak może być politykiem ktoś, kto nie wie, kiedy Polskę przyjęto do UE, czym jest strefa euro, ani co to jest dług publiczny?
Ktoś taki może zaproponować katastrofę, a nie marzenia.
PiS ma pojęcia o pieniądzach takie, jak ta konwencja. Bezużyteczna, ale cholernie droga (ile? Czy jest jakiś komunikat?).
PiS ma pojęcia po polityvce zagranicznej, jak 4 warunki postawione Niemcom przez Kononowicza Szczerskiego. Upraszam dobrego socjologa, aby umiejętnie te brednie zestawił w błyskotliwym eseiku.
Ekonomiści będą zajmować się propozycjami gospodarczymi PiS, a one nawet pobieżnie wskazują, że ta „Polska marzeń” w istocie jest „Polską ruin”. Identycznie mówili przywódcy greckiej SYRIZY, iż spełnią marzenia Greków.
Partia braci Zorbów szykuje Polsce następną katastrofę. Na kogo PiS potem zwali winę?
Na nas wszystkich, bo daliśmy się nabrać na kicz językowy, na ruinę społeczno-ekonomiczną, a nie wybraliśmy twardej realności, Polski jako takiej, Polski potu, wysiłku, a może kiedyś Polski nagrody. Życie to nie jest bajka, ani tym bardziej kicz PiS.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)