Ewa Kopacz wyszła naprzeciw kredytobiorcom szczególnej troski, tzw. frankowiczom. Mogą przewalutować kredyt hipoteczny w walucie na złotówki.
Frankowicze zostali ofiarami uwolnienia kursu franka szwajcarskiego. Kopacz chce odciążyć zobowiązania finansowe klientów banków.
Z grubsza kredytobiorcom umarzana byłaby połowa narosłych zobowiązań po uwolnieniu franka.
W sumie banki miałyby w plecy wartość rzędu 9-9,5 mld zł. A więc tyle samo kredytobiorcy.
To jest coś, a nie nic. Co na to PiS? Ta partia zawsze śpiewa na jedno kopyto, na swoje anty-kopyto.
Jakiś polityk tej partii powiedział, że to "wyjście naprzeciw bankom, a nie frankowiczom".
Nie znamy zdania specjalistki od finansów w tej partii Beaty Szydło, która co prawda myli dług publiczny z deficytem budżetowym, ale na frankach się zna, jak mało kto.
Dlaczego się zna? Dlatego, że jak PO powie: tak, to Szydło - nie. Tak pretendentka na premiera jąka się, jak prezes Kaczyński na swoje anty-kopyto. To zresztą znak rozpoznawczy tej partii.
Nie inaczej też jest w kwestii rozstrzygania wątpliwości w przepisach na korzyść podatników.
Platforma jest za podatnikami, PiS przeciw. Dlaczego? Ano, będą uszczelniać nasze kieszenie, aby z nich wyssać, jak najwięcej, bo Szydło ma marzenia, aby nas kroić - podatników. A potem z tego krojenia uszczęśliwiać wg PiS-widzimisię.
To, co teraz widzimy za oknem to Polska, a PiS marzy się przeciwieństwo - anty-Polska.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)