Jarosław Kaczyński zaczął się bać. Kluczowe dni dla opozycji – prezes bierze na własną klatę. Poprzedni marsz KOD „Jesteśmy i będziemy w Europie” – prezes starał się przyćmić spotkaniem z internautami na Facebooku.
Zaś w święto wolności upamiętniające wybory 4. czerwca 1989 roku Kaczyński na zjeździe lokalnym PiS postraszył opozycję, której postawę nazwał rebelią.
Jak się ma domaganie przestrzegania standardów demokracji do zbrojnego czynu – bo tym jest rebelia – wie coraz bardziej szwankujący i panikujacy umysł oraz charakter Kaczyńskiego.
A jak panikuje umysł, to dopuszcza się politologicznych oksymoronów: „Państwo prawa nie musi być państwem demokratycznym”.
Podobne oksymorony puszczał dr Goebbels. Kaczyński panikuje. Odbija mu sie lenistwo intelektualne, kórego stan świetnie określił prod. Adam Strzembosz: „Negatywne cechy tylko się rozwinęły, natomiast on nie rozwinął się osobowościowo, bo człowiek powinien dojrzewać, powinien być wobec siebie krytyczny”.
Nogi za pas wziął niezlomny Andrzej Duda, która zatrzymał się u podnóża Wezuwiasza, nie wiadomo, gdzie się ukryła Beata Szydło. W jakim mieszkaniu+? Korumpowanie suwerena za pieniądze suwerena – najczystszej postaci populizm, po którym może być tylko zjazd w dół finansowy.
Zachowanie Kaczyńskiego świadczy, iż czuje on zliżające się drugie i trzecie liczenie. Pierwsze liczenie odbywa się z powodu ciosów Komisji Europejskiej. Opozycja musi teraz celnie trafiać, bo garda pisowska nie trzyma.
Bo co może PiS? Prawnie wsadzić demokratów? Raczej wybiórczo. Ale wtedy Polacy wyjdą na ulicę, a nie wyjdzie przeciw nim policja i wpjsko. Jakby nie patrzył na horyzoncie zdarzeń powiewa biała flaga. A uciekać nie ma gdzie.



Komentarze
Pokaż komentarze (63)