Katastrofa smoleńska idzie w zapomnienie. Nie może tak być, bo trzeba jakoś uzasadnić procesy i wsadzanie do więzień polityków Platformy, a także pomniki Kaczyńskiego – tego z pieprzykiem, tj. Lecha.
Stan badania katastrofy przez ekspertów Macierewicza jest katastrofalny. Na razie chłopcy wymyślili model tupolewa za kilka milionów i będą puszczali tego latawca w jakiejś rurze aerodynamicznej.
Więc kabareciarz Antoni Macierewicz podtrzymuje owe napięcie smoleńskie, pochwalił się, że czytał depesze i raporty dyplomatów rosyjskich – tudzież służb – pod kątem swego powołania i wyczytał w nich syndrom: „uśmiech Tuska”.
Mianowicie Rosjanie domagali się ukręcenie łba: „żeby rozwiązać problem zespołu parlamentarnego i publicystów, którzy wskazują i chcą wskazywać na to, że do tragedii smoleńskiej doszło w wyniku zamachu”.
Konfabulacje Macierewicza sa podobne opowieściom Napoleonów tudzież zegarów chodzących w odwrotną stronę w zakładach bez klamek.
Pewnie te depesze były pisane sympatycznym atramentem, a Macierewicz wie, jak go dobarwić Ktoś taki jest ministrem obrony narodowej. Jest w tym lepszy od bohatera Jarosława Haska, Józefa Szwejka z Królewskich Vinohradów.
Szwejk od Haska udawał bohatera, Szwejk od Kaczyńskiego nie udaje. Szwejk Haska fabularyzował, Szwejk Kaczyńskiego konfabuluje. Taka szweja.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)