capa capa
294
BLOG

Czy PiS skończy jak UW?

capa capa Polityka Obserwuj notkę 4

Sokrates nie był wieszczkiem, Sokrates żył z wredną Ksantypą, nauczał, zadawał pytania, przede wszystkim jednak zawierzył prawdzie. Zapewne się mylił, popełniał błędy, bo któż ich z grona śmiertelników nie popełnia, przeszedł jednak do historii. I, jak wielu przed nim i wielu po nim, nikogo niczego nie nauczył. Nawet jeśli przesadzam, to przesadzam jedynie w dobrej wierze.

Współczesny Sokrates przede wszystkim wieszczy. A zbyt prawy i niezależny to Sokrates, by przejść nad jego dociekaniami do porządku. Współczesny Sokrates wieszczy, że PiS skończy jak UW. UD a potem jej córka UW, twierdzi Sokrates, była partią idei. Partią wielu niesamowicie zasłużonych i wielkich ludzi. Ci wielce zasłużeni ludzie uwierzyli w swoją nieomylność i bez ustanku pouczali maluczkich. Ci zaś długo to znosili, ale najpierw zaniepokoił ich manewr Balcerowicza, a potem zniesmaczył kanclerski pomysł Geremka, by pozbyć się liberałów, i w odpowiedzi pozbyli się UW.

Koncept współczesnego Sokratesa jest interesujący, ale oparty na wadliwych podstawach. Po pierwsze, i najważniejsze, UW była cementową partią systemu, który część jej ludzi w porozumieniu z innymi ludźmi powołała do życia. UW nie kontestowała rzeczywistości. Jeśli już kontestowała, to wyłącznie własnych i systemowych przeciwników. Kim byli ci przeciwnicy? Przeciwnicy byli, jak ongiś u Kiereńskiego, wyłącznie na prawicy. Zwolennicy UW, podobnie jak ona, byli zwolennikami systemu i jednocześnie przeciwnikami wszelkiego "oszołomstwa", "bandy czworga" i tym podobnych określeń, które biegli w rzucaniu inwektyw co bardziej bystrzy przedstawiciele UW i ich pomocnicy wymyślali. Po drugie, elektorat UW był wprawdzie stały, ale nigdy nie był żelazny, między innymi również dlatego, że UW, to po trzecie, nigdy nie była partią ideową. Już słyszę gromy: UW nie była partią ideową, co za skandal! Zgoda, ona była partią ideową, ale ta idea sprowadzała się wyłącznie do podtrzymywania rozwiązań systemowych i marzenia, żeby z rodaków uczynić Europejczyków. Europejczyków o bardzo płytkich korzeniach. A taka idea przyciąga w Polsce, mam przynajmniej taką nadzieję, na szczęście jeszcze ciągle tylko niewielu. Innej idei UW nie miała. A przyciągała do siebie przede wszystkim tych, którym imponowała. Nie ma potrzeby rozwijania tego wątku, bo pisali o nim wielokrotnie o wiele mądrzejsi ode mnie. Po czwarte, elektorat UW nigdy nie był nazbyt liczny, co powodowało, że mogła ona rządzić, ale nie mogła - teoretycznie nie mogła, bo w praktyce wyglądało to inaczej - rządzić jako siła wiodąca.

Dlaczego stałą się nieboszczką? Bo nawet półgłówkom sprzykrzyło się wieczne pouczanie, i to pouczanie serwowane w tak złym tonie. A znaczenie rozstrzygające, które zgon przyspieszyło, miała koalicja z AWS-em. Rządząc bowiem, UW próbowała wprowadzić reformy, a potem z popierania tych reform, gdy było już powszechnie wiadomo, że zakończą się powszechną klapą, się wycofała. Krach tej polityki doprowadził do recydywy lewicy, ponieważ wówczas jeszcze nie było dla niej realnej alternatywy, a przy okazji uśmiercił i AWS, i UW. 

Potem zaś pojawiły się siły, które zaporoponowały coś rzeczywistego a nie wyłącznie podawanego na koturnie mrzonki. Wreszcie dojrzał czas na "prawicę", czas na próbę uzdrowienia gnijącej atmosfery, którą zaproponował PiS. A z drugiej strony, czas na rozstrzygnięcia liberalne, które miały kierować się etyką. To zaś proponowało PO. Ci, którzy poparli PiS, rekrutowali się w przeważającej mierze, jak sądzę, z dotychczasowej siły milczącej, ci zaś, którzy poparli PO z dawnego elektoratu UW i zawiedzionego elektoratu lewicowego. PO błyskawicznie pokazała, czym jest w rzeczywistości. W koalicję z PiS-em nie miała zamiaru wchodzić z bardzo prostego powodu: PiS zamierzał być partią zbyt serio. W przeciwnym razie, gdyby można się było podzielić rolami, w pełni aprobując istniejący system, obie partie byłyby nową odmianą AWS-u i UW. Ale już mądrzejsze o ich doświadczenie, mądrzejsze, tzn. rządzące, udając jedynie prawdziwe rządzenie. Czyli, innymi słowy, czyniąc to, co PO czyni obecnie.

Poparcie, żelazne poparcie dla PiS-u rekrutuje się z ludzi, którzy bardzo wprawdzie powoli, ale, jak sądzę, na stałe marzą o prawdziwej zmianie zgniłego systemu rządów. A tacy się nie wykruszają tak, jak wykruszyli się zwolennicy UW. I ta część elektoratu nie poprze żadnej liberalnej mutacji PiS-u (nawet, gdyby miała ona szansę powstać), bo doskonale wie, że taki uleczony czy zmodernizowany PiS, przeradzając się może nawet w PO-PiS, byłby jedynie kolejną reaktywacją AWS-u i UW.

Szanowny i bardzo przeze mnie szanowany współczesny Sokratesie, mylisz się. PiS nie skończy jak UW. Działacze, ci centralni i ci lokalni, to nie wyborcy. Wyborcy często (wiem, nie zawsze, ale mam nadzieję, że inaczej niż kiedyś) kierują się, w przeciwieństwie do działaczy, czymś innym niż wyrachowaniem i niezdrowymi ambicjami.          

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka