capa capa
320
BLOG

Apel do premiera Tuska

capa capa Polityka Obserwuj notkę 2

Na wieść o wypadku, który przydarzył się prezydentowi Obamie, zadrżałem. Zadrżał też świat. Skończyło się wprawdzie tylko na kilkunastu szwach, ale przecież mogło się skończyć o wiele straszniej. Inna rzecz, że blizny pozostaną. Blizny mogą (co tam mogą, powinny) dodawać mężczyźnie powagi. Może z powodu tych blizn prezydent Obama zostanie z nami na następne cztery lata. To dopiero byłaby niespodzianka. A skoro my tak bardzo sugerujemy się tym, co amerykańskie, to jest prawdopodobne, że Stefan Niesiołowski ze swoimi nieotrzymanymi ośmioma ranami może pozostać wicemarszałkiem dożywotnio. I to już nie byłaby niespodzianka, to byłby prawdziwy dopust Boży.

Nie o prezydencie Obamie miałem jednak pisać. Dramat dramatem, ale cóż nas w końcu może obchodzić prezydent Obama. Nie o Stefanie Niesiołowskim chciałem też pisać. Choć pisać o nim lubię, jak o mało kim. Nie tym razem. Niestety, nie tym razem. Nie tym razem, ponieważ sprawa jest  naprawdę poważna.

Apeluję do premiera Tuska. Panie Premierze, Pan również uwielbia sporty ekstremalne. Wszyscy dziękujemy Bogu, że nie gra Pan w rugby, ale piłka nożna, która jest dla Pana tym, czym dla innych jest żadza włądzy, też jest - na swój, rzecz jasna, sposób - sportem ekstremalnym. A gdyby tak marszałek Schetyna, niechcący, oczywiście, że niechcący, pchnął Pana tak nieszczęśliwie, że mógłby Pan ... Strach się bać. Rząd upada, sąsiedzi szaleją z bólu, kryzys doszczętnie zalewa świat (wszak to Pan jedyny go dotychczas powstrzymywał, jak ongiś Stefan Niesiołowski powstrzymywał fale powodzi; przepraszam, ale nie wytrzymałem), Polska ... Najgorzej z tą Polską. Nie wyobrażam sobie Polski, która nie jest rządzona przez Pana, rządzona bez polityki. Pan wszakże dokonał przełomu kopernikańskiego w świecie polityki. Nie politykuje Pan, Pan buduje. Donald Budowniczy, tak zapamiętają Pana podręczniki historii. Jeśli nie u nas, bo my jesteśmy narodem niewdzięcznym, Burundi nie zapomni. Dość tego kadzenia, bo gotów jeszcze odezwać się poseł Halicki (on ma, tak na marginesie, nie tylko rzymski profil, on ma rzymskie cnoty), a Pan mu nawet nie zwróci uwagi. Kim ja bowiem w końcu jestem? Niczem. Czytelnikom tekstów prof. Sadurskiego, a więc "arystokratom myśli" wyjaśniam, że tym razem nie chodzi o sławnego niemieckiego filozofa.

Panie Premierze, wzywam Pana, by raz na zawsze zerwał Pan z piłką nożną. Dla dobra nas wszystkich, dla dobra Polski, by żyło się lepiej. Proszę polubić jakiś sport mniej ekstremalny. Proponuję szachy. Gdyby wydały się Panu za mało oryginalne, można je zastąpić go. U Laskera znajdzie Pan zasady tej gry. Wiem. W go trudno grać samemu, a znaleźć odpowiedniego partnera nie jest łatwo. Po odejściu posła Nowaka, który stał się ministrem Nowakiem, będzie Pan miał nie lada orzech do zgryzienia. Stefana Niesiołowskiego (to działa na mnie jak narkotyk) nie polecam, w chwili wzburzenia mógłby postrącać kamienie. Ale proszę nie rozpaczać. Ma Pan wszak rzecznika Grasia. Rzecznik Graś wygląda mi na zawołanego "gogowca". Podejrzewam nawet, że mógłby stać (przynajmniej od czasu do czasu) w Sevres jako wzorzec idealnego gracza w go. Proszę się nie zrażać, że to oddali Pana od boiska, bo wcale nie musi. Przecież może Pan grać z rzecznikiem Grasiem w go na świeżym powietrzu, czyli na boisku. Wyobraża Pan to sobie! Wspaniałe przekazy wszystkich "naszych stacji", w których do rangi wiadomości dnia (i tak codziennie) urasta migawka, długa migawka, pokazująca Pana grającego w go z rzecznikiem Grasiem. 

Panie Premierze, raz jeszcze błagam Pana, proszę zerwać z piłką nożną i przerzucić się na go. 

Byłbym zapomniał. Korzyść może być większa. Przed wyborami parlamentarnymi będzie się Pan mógł reklamować: "Nie robię polityki. Gram w go." Sukces murowany.       

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka