Młodzi Konserwatyści, zaklinam was, porzućcie dotychczasową drogę. Dotychczasowa droga prowadzi na manowce. Nowocześni, młodzi i trochę mniej młodzi krytycy śmieją się z Was. A nuż dowie się o tym świat, wszak Wasi nowocześni, liberalni i lewicowi krytycy czytani są w każdym zakątku globu. Słyszałem, że szczególną popularnością cieszą się ostatnio w Pakistanie. Wyobrażacie sobie, co może się stać, gdy w takim Pakistanie zaczną o Was czytać? Przecież Pakistan w ramach retorsji gotów zerwać stosunki dyplomatyczne z Polską. Któż Was upoważnił, by nas wszystkich narażać na podobne nieprzyjemności?
Żebyście chociaż w Waszym konserwatyzmie byli oryginalni. Ale gdzież tam, nie jesteście, w ogóle zresztą konserwatyzm nie może być oryginalny. Stary konserwatyzm można tolerować, odszedł w siną dal, ale Was? Jak Was, Młodych Konserwatystów, można tolerować? Czy można Was traktować poważnie? O Was można tylko rzec: naftalina, "uładzenie i niechęć do intelektualnie nowego". Chodzicie w hełmach na głowach, w dodatku z opuszczoną przyłbicą, i powtarzacie jak w amoku: "Legutko, Legutko. Profesor Legutko." A któż to jest profesor Legutko? Czy ktoś o nim słyszał w Pakistanie? A w Albanii? Bo w Burundi nie słyszeli na pewno. I jeszcze wykrzykujecie to z takim namaszczeniem, jakbyście wołali: "Hegel, Gramsci, Marcuse i Pasolini." Pasolini tu nie pasuje. Tak mnie zdenerwowaliście, że tracę głowę.
W dodatku wszystkiego się boicie, Młodzi Konserwatyści. Pada śnieg, trzęsiecie się z zimna, świeci słońce, uciekacie pod parasole, grozi wirtualny terroryzm, organizujecie debaty. Jeśli kiedykolwiek dojdziecie do władzy, ze strachu ją porzucicie i przejdziecie do konspiracji, bo jawna opozycyjność będzie dla Was zbyt niebezpieczna. Wstyd mi za Was! Wstyd mi, ponieważ widzę młodą lewicę, widzę młodych liberałów, widzę lewicę, która przestała być młoda, widzę liberałów, którym wypadają lub siwieją włosy. Widzę ich i podziwiam. Zwłaszcza podziwiam młodych przedstawicieli lewicy i liberałów. Są tacy "ciekawi intelektualnie", charakteryzuje ich "jakiś ferment, jakieś sięganie po literaturę w Polsce nieznaną". Zgoda, oni też nie są doskonali. Za mało gorliwie zabiegają o ofiary "wykluczeń", bo powinni każdy przypadek takiego wykluczenia nagłaśniać, powinni mu przeciwdziałać. Ale nikt nie jest doskonały. Kiedy zresztą mogą to czynić, skoro bez przerwy czytają "nieznaną w Polsce literaturę." A tę czyta się trudniej i dłużej niż literaturę znaną w Polsce.
Młodzi Konserwatyści, proszę zostawić tego Legutkę. Zacznijcie skandować (wiem, "Hegel" za bardzo nie wypada, a nowocześniejszych prądów i tak nie znacie, bo nie czytacie): "Żiżek". Albo przynajmniej Żiżka. Młodzi liberałowie i młodzi lewicowcy mogą się nie połapać, będzie punkt dla Was. Zmieńcie też lektury. Jeśli już nie chcecie czytać "Gry w klasy", czytajcie chociaż "Wysokie obcasy". Młodzi lewicowcy i młodzi liberałowie czytają jedno i drugie i dobrze na tym wychodzą. I więcej społecznictwa. "Wykluczeni" są poza Waszym zasięgiem, wiem. Nie dopuszczą Was do nich, ale przecież możecie przeprowadzać dzieci przez jezdnię, sadzić drzewa, fotografować, czyli uwieczniać sukcesy ojczyzny pod rządami liberałów, którzy przestali być młodzi.
Spróbujcie. Warto.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)