Zadzwonił po północy. Po północy nie odbieram telefonów, ale dziś odebrałem. Przedstawił się. Chciałem odłożyć słuchawkę, bo ludzie często robią ze mnie durnia (widać mają swoje powody), miewam więc telefony od Cezara, Róży Luksemburg - ta dzwoni bez przerwy, nie wiem, może się we mnie zakochała - i Kafki. Dlaczego dzwoni Kafka, wiem. Mam o nim złą opinię, widocznie się dowiedział. Zaraz stracę wątek, zatem (to słowo, jak się teraz zorientowałem, też mnie prześladuje - może ja nie jestem zanadto normalny) niezwłocznie wracam do dzisiejszego telefonu. Już przerywałem rozmowę, gdy coś mnie tknęło. Odpowiedziałem "słucham", a Nostradamus, bo tak się przedstawił, zaczął do mnie mówić po francusku. I to mnie zdeprymowało.
Zdeprymowało mnie, bo po francusku rozumiem wyłącznie "sej la wju", ale to, zdaje się, jest wypowiadane bardziej z angielska i w dodatku w jakiejś piosence. By zaradzić tej mojej głuchocie językowej, swego czasu planowałem napisać jakąś krótką notkę po francusku, dostrzegłem bowiem, że teraz na S24 jest moda, by pisać nie tylko po polsku. Nawet zacząłem, ale przerwałem i nie kliknąłem "zapisz". Nie muszę tłumaczyć, dlaczego nie kliknąłem. Wprawdzie nie znam języków, ale mam szpiegowską pamięć. Co usłyszę, zapamiętuję w całości. Jak słyszę po francusku, zapamiętuję po francusku.
Zapamiętałem więc, co miał mi do przekazania Nostradamus, przekazałem to żonie, która wprawdzie też nie mówi po francusku, ale mówi jednak lepiej ode mnie, i wspólnie udało nam się (mam nadzieję, że z sukcesem) przetłumaczyć otrzymany przeze mnie przekaz. Kłopotliwe jest to, że nie mogłem swemu rozmówcy zadawać pytań i do konwersacji nie doszło, bo on z kolei nie znał polskiego. Poza ..., ale o tym za chwilę.
Pierwsze ustalenia naszego rodzinnego tłumaczenia (nie dodałem, trochę zawstydzony, że dzieci też pomagały; o ich umiejętnościach językowych nie ma powodu się wypowiadać, w końu jest to blog dla dorosłych) doprowadziły do odkrycia, że Nostradamus zamierzał mi powiedzieć: kiedy i dlaczego upadnie rząd. Tego "kiedy" nie jesteśmy pewni, "dlaczego" wydaje nam się nie do obalenia. Nie chcę nikogo niepotrzebnie wprowadzać w błąd, dlatego wątek "kiedy" pominę, zwłaszcza że Nostradamus obiecał kolejną rozmowę. Oczywiście, jego przepowiednia nie dotyczyła rządu francuskiego, tak się domyślam, bo po co miałby mnie informować, kiedy on upadnie. Chyba że wziął mnie za Francuza, ale to mało prawdopodobne. Chodziło zatem (no, masz!) o nasz rząd. Nie ukrywam, że mnie to przeraziło. Mój ukochany rząd miałby upaść! Ale, kto chciałby się liczyć z moimi uczuciami. Płakać mi się chce, ale nie ma rady, muszę powtórzyć.
Rząd upadnie dlatego, że premier zacznie grać w go (a ja, stary cymbał, go do go namawiałem!), dlatego, że przestanie padać śnieg, a wówczas rzecznik Graś będzie miał więcej wolnego czasu. Tego nie zrozumiałem. To co, że będzie miał więcej wolnego czasu? Może zresztą źle przetłumaczyliśmy. Rząd upadnie również z powodu dymisji ministra Grabarczyka. Tak sobie przy okazji pomyślałem, co mnie uspokoiło, że ten Nostradamus też nie jest zbyt lotny, bo przecież nawet ja wiem, że minister Grabarczyk nie upadnie. Chyba że "zrzeszenia siostrzane" ustalą, że Stefan Niesiołowski zostanie "Wielkim Trzynastym". Cała nadzieja, że ten odmówi. I wreszcie rząd ma upaść dlatego, że ministrowie Boni i Rostowski, czyli Grabski i Kwiatkowski naszych czasów, dojdą do wniosku, że dzieci powinny pójść na emerytury a emeryci do szkół. Grabski i Kwiatkowski są wprawdzie ekstrawaganckimi ministrami, ale chyba nie aż do tego stopnia. Tym też się pocieszam.
To tyle. To znaczy, Nostradamus powiedział więcej, a więc więcej podał przesłanek, ale ciągle je jeszcze tłumaczymy. Od razu nie możemy skończyć, bo dzieci musiały iśc spać, ja relacjonuję i tylko żona ślęczy nad słownikiem. Nie, ona też zasnęła. Zainteresowanych proszę o uzbrojenie się w cierpliwość. Gdy skończymy, nie zachowam tego przecież wyłącznie dla siebie i swojej rodziny. Niby dlaczego tylko my mamy się zadręczać?
Nostradamus powiedział coś jeszcze. Niezręcznie o tym pisać ... Ale, niech tam. Powiedział, czyli właściwie przepowiedział, że zostanę najsławniejszym blogerem S24. Możecie nie wierzyć, ale tak właśnie powiedział. Każdego, kto sobie pomyślał, że go źle zrozumieliśmy, muszę rozczarować. Powiedział to po polsku. Z akcentem i kalecząc, ale po polsku. Blogerzy, drżyjcie,



Komentarze
Pokaż komentarze (24)