capa capa
290
BLOG

Noworoczne życzenia dla polityków

capa capa Polityka Obserwuj notkę 6

Proszę, żeby zwykli zjadacze chleba nie czytali krótkiego wprowadzenia, ponieważ napisałem je specjalnie dla blogera Baribala. Bloger Baribal czyta wyłącznie notki dla wybrednych intelektualnie, a skoro jedną z moich notek przeczytał (niestety, nie była dość wybredna intelektualnie), spróbuję raz jeszcze, bardziej się starając. Zaczynam:

Gdy siadam czasami w zabytkowym fotelu, by oddawać sie zbytkowi przemyśleń intelektualnych, wybrednie intelektualnych, zawsze nurtuje mnie pytanie, kto bardziej przypadł do serca wielkiemu Czarodziejowi: Tadzio czy Echo? I nie znajduję wystarczająco wybrednej intelektualnie odpowiedzi.

Skończyłem pisanie dla blogera Baribala. Teraz mogą zacząć czytać pozostali, chyba że cichcem zdołali umknąć. Wytrwałych uspokajam - żadnych wybredności intelektualnych w dalszej części tekstu nie spotkacie. Na więcej zresztą już nie byłoby mnie stać.

Na naszym prawie wielkomiejskim osiedlu dawno temu zrodziła się tradycja spotkań organizowanych przed Nowym Rokiem. Gromadzimy się, uśmiechamy się do siebie, rozmawiamy (bez wybredności intelektualnych) i przesyłamy życzenia różnym środowiskom. To przesyłanie od samego początku wydało mi się niezbyt mądre, ale skoro pomysłodawcą była moja żona, nie wypadało protestować. Gorąco jej pomysł poparłem. Wówczas jeszcze udawałem, że nie jesteśmy małżenstwem, sądziłem, że moje poparcie zabrzmi bardziej obiektywnie. Noworoczne życzenia wysyłaliśmy do gwiazd filmowych, do gwiazd telewizyjnych, do projektantów mody, raz nawet wysłaliśmy do Elvisa Presleya, ale potem się okazało, że się o kilka lat spóźniliśmy. 

Nasze spotkania są pozbawione spontaniczności, co łatwo zrozumieć, bo w przeciwnym razie zapanowałoby bezhołowie, czyli anarchia. Mniejsza z tym, kto zaproponował ściśle określony scenariusz naszych spotkań.  Polega on na tym, że każdy z zebranych na kartce umieszcza życzenia do wybranej przez siebie osoby, kartki składamy do urny, potem najgodniejsza osoba (pomińmy personalia) je z niej wyciąga, oddaje w moje ręce, a ja treść kartek odczytuję na głos. Tylko z pozoru wygląda to na faworyzowanie mojej osoby, bo tak naprawdę jest to jedynie nagroda pocieszenia. Żona zabroniła mi wypisywania życzeń, ponieważ stwierdziła, że nigdy nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Nie upierałem się, może ona rzeczywiście ma rację.

Oto, co przeczytałem zebranym. Opuszczam jedynie te życzenia, które nie nadają się do rozpowszechniania, były bowiem zanadto osobiste.

Marek Migalski: "Panie Marku, życzę Panu, żeby Pan wraz z panami Bielanem i Kamińskim w następnym roku założył kolejną partię, tym razem pod nazwą "My jesteśmy Napoleonami z Notting Hill"". Po przeczytaniu pomyślałem, że być może moim sąsiadem jest bloger Baribal. Jeśli tak jest w istocie, pozdrawiam.

Minister Pitera: "Życzę Pani, żeby w 2011 r. nakręcono o Pani film "Tygrysica znad Wisły". Reżyserm mógłby być A. Wajda albo ewentualnie jakiś inny młody i zdolny twórca. W roli głównej koniecznie musiałaby wystąpić K. Janda. Panią, młodszą o ileś tam lat, mogłaby zagrać córka pani Jandy, a panią w wieku sędziwym A. Seweryn. Dla tak markowego aktora nie byłoby to zadania ponad siły. Kochamy Panią, Pani Julio, proszę się nie przepracowywać."

Poseł Chlebowski: "Życzę Panu, żeby już nigdy pot nie spływał po Pana twarzy, gdzie indziej może, tam mniej widać."

Stefan Niesiołowski: "Panie Stefanie, życzę Panu, żeby w nadchodzącym roku kupił Pan sobie akwarium z owadami. Mógłby Pan zerwać z polityką, polityka to sam brud, usiaść przy akwarium, wpatrywać się w Pańskie ulubione stworzonka i powtarzać: kocham was, wy moje najpiększniejsze robaczki, bez was świata nie widzę."

Prezydent: "Panie Prezydencie, tak mnie wzruszyło to Pańskie "hohohoo", że chciałabym życzyć, by przy następnych okazjach wołał Pan również: hej, Dana, Dana; ahoj, ahoj; łubu dubu. Serdecznie pozdrawiam." 

J. Kaczyński: "Panie Prezesie, w Nowym Roku mniej ładnych buź. ładna miska jeść nie daje."

 Mirosław Sekuła: "Szanowny i wymowny Panie Pośle, życzę, by w 2011 r. kierował Pan komisją śledczą powołaną do zbadania afery "Kto oderwał guzik z płaszcza premiera i czy to był J. Kaczyński." Proszę też, by częściej pokazywał się Pan w telewizji, wszystkim nam Pana brakuje."

Premier: "Panie Premierze, Słoneczko nasze, życzę Panu, żeby nas Pan wprowadził w XXII w. Nikt tego lepiej i zgrabniej od Pana nie uczyni."

Paweł Poncyliusz: "Panie Pawle, trzymam kciuki, by w następnym plebiscycie pokonał Pan pana Napieralskiego, bo przecież każda kobieta wie, że to Pan jest najbardziej ... Pan wie, o co chodzi ... mężczyzną." To napisała moja żona, poznałem po charakterze pisma. Od tej chwili nie trawię posła Poncyliusza.

Waldemar Pawlak: "Panie Premierze, z całego serca życzę, by przestał się Panu po nocach śnić Witos, życzę, by go zastąpił Gucwa."

Poseł Napieralski: "Panie Pośle, proszę w 2011 r. głośno krzyczeć: Leszku, wróć!"

J. Kluzik-Rostkowska: "Pani Poseł, kochamy Panią i podziwiamy. Życzymy, by w 2011, a jak nie będzie to możliwe, to chociaż w 2058 r., o Angeli Merkel mówiono niemiecka Kluzik-Rostkowska."

Minister Rostowski: "Życzymy, by do drzwi nie zapukał niespodziewanie komornik i nie powiedział yes, yes, yes."

Minister Kopacz: "Szanowna Pani Minister, życzymy Pani, by w 2011 r. nic nie musiała Pani robić, bo w mijającym roku zanadto się Pani przemęczyła."

Rzecznik Graś: "Panie Rzeczniku, jest Pan jak amant filmowy, proszę się nie zmieniać." Początkowo pomyślałem, że to też napisała moja żona, ale to tylko bardzo podobny charakter pisma.

Drodzy Politycy, zazdroszczę Wam, naród Was kocha. I bardzo dobrze. Jeszcze tego brakowało, by naród nie kochał swych wybrańców.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka