Wezwała mamusia swego rączego synka Waldusia.
Waldusiu, śliczny Waldusiu, naszego krzywdzą Czarusia!
Zaraz mamusi cholesterol uderzy do głowusi.
Ale o coż chodzi ukochanej, piłkarskiej mamusi?
Dlaczego mój dzielny strażak Walduś nie słucha mamusi,
Bo mamusia dzielnego strażaka Waldusia przydusi.
Odstawi Waldusia od mleczko dającego cycusia,
Odetnie mamusia Waldusia od, jak mu tam, Krususia.
Mamusia kocha kolejką bawiącego się Czarusia.
Kto nocą przytuli krnąbrnego maminego Waldusia?
Czy Walduś czasem nie liczy na bardzo złego Jarusia?
Niech mi Walduś nie rusza bardzo złego psuja Jarusia,
Bo Jaruś, oferma, nie sięga kapelusza mamusi.
A mamusia nie znosi bardzo złego gnoma Jarusia.
Do Grzesia niech też nie ciągnie zanadto mego Waldusia.
Grzesiowi zostały już przecież tylko zgniłe jabłusia.
A czy mamusia chociaż kocha swego synka Waldusia?
Wprost uwielbia mamusia rączego strażaka Waldusia!
Nie odstawi mamusia Waldusia od swego cycusia?
Obroni Walduś Czarusia, nie odstawi go mamusia.
Kochana mamusia, Walduś dzielnie obroni Czarusia!
Patrz Bronusia, cóż za grzeczne dziecko z tego Waldusia.
Czy Bronusia choć słucha, co mówi wspaniała mamusia?
Niech Bronusia bigosem nie rzuca, nie ma Obamusia.
Igorusia, czy dobrze rzekła mamusia do Waldusia?
Jak Deynusia zagrała tę piłkę wspaniała mamusia.
Grzecznego ma synka Waldusia niezrównana mamusia,
Teraz Waldusia zaniesie kwiatki dla mego Czarusia.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)