capa capa
353
BLOG

Drwal drwił z drżenia drzew

capa capa Polityka Obserwuj notkę 3

Drzewa umierają stojąc. Z godną podziwu dzielnością,  z wywołującą wzruszenie pokorą, z zamkniętymi w uścisku gałęziami, z niekończącą się modlitwą. Śmierć zawsze jest przejściem, przejściem na drugą stronę.

Wiosną wycięto sporo drzew. Nagle. Las pogrążył się w żałobie. Widzące już wiele w swym długim życiu buki nie ukrywały łez, rozrośnięte jesiony, wstrząśnięte jak nigdy, próbowały wyrwać się z korzeni, dęby pamiętające to, co inne drzewa pamiętać nie mogły, w rozpaczy rozkładały ogromne konary, a brzozy, te poetyckie pieśniarki lasu, łkały żałobny tren.

I tylko rosnące na obrzeżach, coraz liczniejsze w tym roku, strzeliste topole pomrukiwały innym tonem, a gęste sumaki, zdobne dla oczu, ale zachwaszczające drzewostan, ledwie ukrywały zniecierpliwienie.

Czas, który, jak mówią, koi, koił powoli. Buki pamiętały i stały zadumane, jesiony zadowoliły się wymownym milczeniem, dęby, które ze wszystkich drzew od wieków widziały najwięcej, nigdy już nie rodziły pięknych liści, a brzozy nieustannie, choć teraz już ciszej, łkały swój tren.

I tylko topole obmyły swą pamięć, jak deszcz obmywał ich konary, a sumaki od dawna niczego już nawet nie starały się ukrywać.

Potem pojawił się drwal. Drżenie drzew było dla niego igraszką. Drwił więc z tego drżenia, nie licząc się z nikim i z niczym.

Las czekał na powrót leśniczego, który - czy tego chciał, czy nie - musiał powiedzieć coś wszystkim drzewom. Powiedział im, wymówił bardzo wiele słów. Leśniczy lubił i umiał mówić. Co leśniczy powiedział drzewom? - zapyta ciekawy. Tego, niestety, nie warto powtarzać.

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka