capa capa
517
BLOG

PJN. Kochać każdy może

capa capa Polityka Obserwuj notkę 107

Ledwie europoseł Migalski zawołał: "Wiosna nasza!!!!!", wyrosły przebiśniegi, a tulipany już łomoczą w murawę z niecierpliwości. Całe szczęście, że pod Orlikami nie ma kwiatów, bo misterny plan PO poszedłby na marne. Te wszystkie przebiśniegi i tulipany, nie mogąc się doczekać wiosny ("naszej!!!!!"), już dziś, gdyby tylko mogły, biegłyby do ośrodków badań opinii publicznej, żeby tylko PJN-owskie słupki szły do góry. Jak mury. Nie te mury, które kiedyś burzono, ale te, które dały nam wspaniale dziś zarządzaną Warszawę.

Mnie słupki PJN-u ani ziębią, ani parzą, bo śledzę jedynie słupki PO. Bez PO nie wyobrażam sobie Polski, siebie, żony, niczego sobie nie wyobrażam. Czy popadłem w sprzeczność? Słupki PJN-u powinny mnie tak samo zajmować jak słupki PO. Nie śmiejcie się wrogowie, wcale nie jestem bałwanem. To ja was obałwaniłem. Nie zajmują mnie słupki PJN-u, bo wiem, że jedynie słupki PO będą rosły. Oby tylko wystarczyło skali. Dlaczego jestem tego pewien? Ponieważ wierzę w mądrość narodu. W to samo wierzy Dulcynea, moja Dulcynea. Dlatego, m. in. dlatego, bo nie tylko dlatego, jesteśmy sobie tak bliscy. To znaczy ona jest mi bliska, ale nie tracę nadziei.

Lekceważę tę krzykliwą "wiosnę", lekceważę słupki, ale nie mogę zlekceważyć własnej ciekawości. Próbowałem odpowiedzieć na pytanie, skąd się biorą te wszystkie "nowalijki" zakochane w PJN-nie. Skąd te "nowalijki"? Stąd, że podobno PJN co chwila głosi (chyba hoduje?) jakąś "nowalijkę" programową, a przeciwnicy wdeptują te "nowalijki" w ziemię. Bożesz ty mój? Jakiego wzroku potrzeba albo słuchu, żeby dojrzeć czy dosłyszeć te PJN-owskie "nowalijki"? Jeśli PJN ma jakiś dobry pomysł, trzeba to popierać, czytam, bo ważniejsza jest przecież Polska, nie partia. Czy ja oglądam "Babilon"? - przemknęło mi przez myśl. Jedyny dobry pomysł, jaki zapamiętałem, pomysł PJN-u, nie pomysł-plagiat, to rozdawanie kawy na spotkaniach z wyborcami. Pomysł wyborny, nie przeczę, ale co on, ten pomysł, ma wspólnego z Polską? Przeczytałem też inne rewelacje. Bez PJN-u Polskę spotkają plagi, bo PO zaprowadzi nas na skraj przepaści. Też coś! PJN musi tylko zaproponować "politykę programową" (a więc jej dotychczas nie zaproponowano?), a szanse, czyli słupki, pójdą w górę. "Politykę programową" PJN, jeśli mnie pamięć nie myli, zaproponował już w swej debiutanckiej odezwie. Śmialiśmy się z żoną przez tydzień. Czy teraz ma być jeszcze śmieszniej? Czy o taką "politykę programową" chodzi? Jeśli tak, popieram, śmiech to zdrowie. Przynajmniej będzie szansa odciążenia ministerstwa zdrowia.

Próbowałem zatem, wracam bowiem do przerwanego wątku, odpowiedzieć, skąd się biorą te wszystkie "nowalijki", i dałem spokój. Sobie dałem spokój. Pytanie nadal mnie nurtowało (kto wymyślił ten nasz język!?), zebrałem się więc na odwagę i zwróciłem się do żony. Moja żona ... Po prostu - żona, bo ja do innych żon się przecież nie zwracam, moja żona, czyli żona, dałaby mi się zwracać! Już sobie to wyobrażam. Ona jest cenionym analitykiem. Nie tylko w kraju. Podszedłem do niej, niepewnie, bo nie lubi, gdy się jej przeszkadza, a właśnie słuchała Mozarta (ja nie mam słuchu i pamięci, więc nie słucham i nie pamiętam) i jadła biszkopty. Podszedłem i zapytałem, co sądzi o tych zakochanych w PJN-ie.

Najpierw musiałem wysłuchać słów mniej dla mnie przyjemnych, ale po chwili (żona lubi, gdy się wykorzystuje jej zdolności analityczne) dowiedziałem sie całej prawdy. Amanci i amantki, rzecz jasna, PJN-u to rozżalone i nieutulone sieroty (tak powiedziała żona, ja nie lubię tego określenia) po POPiS-ie. Właśnie po POPiS-ie, nie po PiSPO-sie. To ludzie, którzy najchętniej poparliby PO. Są jednak w gruncie rzeczy pięknoduchami (to też ona, nasłucha się w telewizji tych słów i potem udaje, że sama wymyśliła) i niektóre posunięcia, i niektóre praktyki, także werbalne, PO im przeszkadzają. A w PiS-ie, tak naprawdę, przeszkadza im wszystko. I bardzo dobrze, że im przeszkadza wszystko, bo kto chciałby popierać PiS. Przeszkadza im, bo tak naprawdę też uważają, że PiS to obciach (jak ja bym tak chętnie ciachnął tego, kto wymyślił słowo "obciach'). PiS za dużo gada, za dużo chce, stawia zbyt wygórowane warunki, jest niezgodny. Ach, gdyby był jak AWS, wówczas byłby strawny. Też byłby "obciachowy" (AWS przecież był), ale byłby skłonny do kompromisów. Różnych, najróżniejszych kompromisów, i prowadzony przez mądrzejszą, lepszą, europejską PO (która byłaby jak niegdysiejsza UW) za rękę umożliwiłby Polsce sukces. A i PO mogłoby na tym zyskać, tracąc to wszystko, co naszym pięknoduchom nie odpowiada. Skoro jednak wiadomo, że PiS nigdy nie będzie AWS-em, zaciskają kciuki, by AWS-em był PJN, bo są pewni, że PJN idealnie pasowałby do roli AWS-u. Takiego bardziej cywilizowanego AWS-u. Ot, i cała prawda, zakończyła żona.  

"Nowalijki"! Drogie, nieutulone w żalu "Nowalijki"! W życiu człowieka bywają chwile, gdy musi sobie powiedzieć: basta. "Trzeba zabić tę miłość". I żyjcie bez miłości. Miłość przesłania nie tylko świat, miłość najczęściej przesłania zdrowy rozsądek. 

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (107)

Inne tematy w dziale Polityka