capa capa
768
BLOG

Sobecka albo Migalski, oto jest pytanie

capa capa Polityka Obserwuj notkę 126

Czy szlachetniejszym jest znosić świadomie

Poseł Sobeckiej tyrady i gromy,

Czy korne bić Migalskiemu pokłony,

By polot i wdzięk przywrócił Pisowi?

Wezwać, ach, wezwać Platona naszego,

Wszechświat przyklaśnie i niebo pochwali.

Zorze do snu się ułożą spokojne,

A Polska morświnem będzie narodów.

 

Chciałem "nowalijek", mam "nowalijki". Wprawdzie ciągle nie są to "nowalijki" programowe (cieplarnia im widać nie służy), ale w tej sytuacji trudno wybrzydzać. Najważniejsze, że są. "Nowalijki" są zatem najważniejsze. Europoseł Migalski, czołowy hodowca "nowalijek", na razie raczy nas "nowalijkami" modyfikowanymi genetycznie. Podobno też są zdrowe i smaczne. Spróbujmy zatem. Europoseł Migalski genetycznie modyfikuje, jak widać, nie tylko "nowalijki", ale również polską scenę polityczną. Do wiadomości stulecia urósł powrót poseł Sobeckiej na łono PiS-u. Poseł Sobecka, która jest posłem (gdybym napisał "posłanką", czego zreszta nigdy nie czynię, na pewno by się obraziła) wymagającym, zdecydowała się wrócić nie jako córa marnotrawna, ale jako córa, którą cieszą porządki przeprowadzone w domu ojca. A w domu ojca nie ma już liberałów z PJN-u.

Poseł Sobecka może mówić, co chce, może też, co chce, nazywać, jak chce, ale europoseł Migalski nie jest poseł Sobecką. Europoseł Migalski jest politologiem, europoseł Migalski powinien co nieco wiedzieć o liberalizmie. Jeśli zaś wie więcej od poseł Sobeckiej, powinien i ją, i nas wszystkich oświecić. Tymczasem europoseł Migalski zadowala się publicystycznym pustosłowiem. Nawet nie raczy zdradzić, czy w ogóle kogoś uważa za liberała. Nie zdradza też, czy w PJN-ie są sami liberałowie, czy jest ich tylko kilku, i co ten PJN-owski liberalizm ma oznaczać.

Nie rozumiem też, dlaczego europoseł Migalski ironizuje, przywołując wypowiedź poseł Sobeckiej, której się liberałowie nie podobają. Wolno jej, a że przy okazji nie podobają jej się wszyscy polscy politycy, to już jakby sprawa drugorzędna. Nie pomyliłem się. Wszyscy politycy, ponieważ wszyscy polscy politycy są, jak widać gołym okiem, liberałami. PO jest cała jednym wielkim, choć różnorodnym, liberalizmem. Poseł Gowin jest liberałem cierpliwości. Widzi belki w oczach koleżanek i kolegów, ale ich nie rusza, bo boi się, że wypadną i go przyduszą. Minister Pitera jest liberałem okulistycznym. Liberalnie patrzy na koleżanki i kolegów, rzecz jasna koleżanki i kolegów z PO. Pani prezydent miasta stołecznego jest wprawdzie liberałem-katolikiem, ale za to liberałem-katolikiem śnieżnym. Śnieg jej nigdy nie przeszkadzał. W każdym razie w czasie jej kadencji. Nawet poseł Mężydło, który nie zmienia poglądów, zmienia wyłącznie partie, może być nazwany twardym liberałem. Premier Bielecki był liberałem w czasach, gdy jeszcze nie wiedział o tym, że istnieje liberalizm. Nawet marszałek od wyłącznia mikrofonów, choć zabrzmi to dziwacznie, też jest ... może nie liberałem, ale na pewno loberałem. A to przecież niemal to samo. Wreszcie ten, od którego spojrzenia topnieją lody - premier, nasz ukochany, obecny premier. Skoro był już Mojżeszem, równie dobrze może być liberałem. 

W ogóle Polska niemal od zawsze miała szczęście do liberałów. Odmiana liberałów - leberałowie dzielnie tkwili w PZPR,  w czasach, gdy nikomu się nie śniło, że ktoś kiedyś wyprowadzi sztandar (wyprowadzał go zresztą leberał). Liberałem, liberałem całą gębą, był generał, ten generał, który liberalnie traktował opozycję. Jeszcze większym liberałem od generała był towarzysz Gierek. Był to liberalizm śląski. Współczesnym przedstawicielem odmiany liberalizmu śląskiego jest poseł Kutz. Leberalizm a później liberalizm tak się zagnieździły w partii, tamtej partii, choć w tej też się przecież zagnieździły, że przetrwały partię. Królem liberałów był Leszek Miller. Gdyby nie liberalne mikrofony w gabinecie pewnego liberalnego redaktora liberał Miller liberalnie rządziłby Polską aż do kresu liberalizmu. Liberałem raczej flegmatycznym jest premier Belka (nie mylić z belkami, które widzi poseł Gowin), ale nie flegmatycznym ideowo, flegmatycznym charekterologicznie, a jego kolega Hausner nosił liberalne okulary, tak był przywiązany do liberalizmu. Liberałem jest też bez wątpienia Grzegorz Kołodko, tylko jeszcze o tym nie wie. Aż boję się o tym wspominać, ale obawiam się, że liberałem może się okazać także poseł Sobecka. Gdyby się o tym dowiedziała, natychmiast opuściłaby PiS.  

Liberałem, liberałem większym od samego Liberiusza, twórcy liberalizmu, jest, rzecz jasna, Leszek Balcerowicz, starszy brat PO. Liberałem jest również prezes Kaczyński, bo trzymał u siebie liberałów, dopóki mu nie uciekli. Z tego wynika, że jeremiady europosła Migalskiego mają wątpliwe szanse zagoszczenia w jeremiadowych annałach. 

A sam PJN? Europoseł Migalski taktownie to przemilczał, ale nas nikt przecież nigdy nie oskarżył o taktowność, więc nie musimy milczeć. O naszej Angeli Merkel nie ma co wspominać. O tym wie każde liberalne dziecko. Liberałem, a nawet "liberałem a jakże" jest poseł Poncyljusz, poseł Jakubiak to też liberał, chociażby liberał dla dotrzymania towarzystwa. Europosłowi Bielanowi z oczu patrzy liberałem, a europoseł Kamiński, po tym, jak stwierdził, że za dużo jest prawicowości, znajduje się w rozkroku między liberałem a socjalistą, czyli można go nazwać liberałem socjalistycznym. O europośle Migalskim nie wspominam, bo kimże on mógłby być? Ewentualnie arystokratą, ale z powodów od niego niezależnych musi być liberałem.

Jak zatem widać, spór między poseł Sobecką a europosłem Migalskim powinien być sporem bezprzedmiotowym. Że tego europoseł Migalski nie dostrzega, świadczyć musi o tym, że gwałtownie pogarsza mu się wzrok. Pogarsza mu się nie tylko wzrok. Jego zdaniem, PiS staje się LPR-em (czym staje się PO nie ma powodu za nim powtarzać, bo bystrzejsi dostrzegli to znacznie wcześniej), a Kaczyński zaczyna przypominać Giertycha. Tego dawnego Giertycha, bo dzisiejszy Giertych jawi się europosłowi Migalskiemu jako "europejski mąż stanu i umiarkowany konserwatysta". Jeśli skalą porównawczą jest europoseł Migalski, nie wypada zaprzeczać, ale jednego nie można europosłowi Migalskiemi\u odmówić, bo gotów się obrazić, nie sposób odmówić mu poczucia humoru. Poczucia humoru hulającego jak Hula na stocznich narciarskich.

Kogóż zatem wybrać? Poseł Sobecką, której o coś tam chodzi naprawdę (czy się z tym ktoś zgadza, czy nie), czy europosła Migalskiego, któremu, jak się zdaje, chodzi tylko o jedno, o to najważniejsze - o niego samego?

Na koniec największy smaczek. Europoseł Migalski pisze o "deratyzacji przeprowadzonej" w PIS-ie, tej która oczyściła go z liberałów. Cóż za słownictwo, coż za brak refleksu! A jeśli ktoś weźmie to określenie na serio i dopowie: skoro deratyzacja, musiał być jakiś Rattenfaenger. Na pewno nie z Hameln. Czyżby więc jednak z Biłgoraja? 

capa
O mnie capa

"Jestem jak harfa eolska, która wyda kilka pięknych dźwięków, ale nie zagra żadnej pieśni."

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (126)

Inne tematy w dziale Polityka